Zamrugał gwałtownie, usiadł na posłaniu i półprzytomnie oderwał ostatnie taśmy sensoryczne, wciąż jeszcze przylepione do jego skóry. W owalnym, pozbawionym okien pomieszczeniu znajdowały się oprócz niego dwa małe klony załogowe oraz bardzo wysoki templariusz w kapturze nasuniętym na głowę. Jeden z klonów podał mu tradycyjną szklankę soku pomarańczowego; konsul przyjął ją z wdzięcznością i opróżnił trzema łykami.

– Drzewo jest dwie minuty świetlne i pięć godzin lotu podprzestrzennego od Hyperiona – powiedział templariusz. Konsul dopiero teraz rozpoznał w nim Heta Masteena, kapitana drzewostatku, Prawdziwy Głos Drzewa. Niejasno zdawał sobie sprawę, że dostąpił nie lada zaszczytu, ale był jeszcze zanadto oszołomiony po kriogenicznym śnie, aby go w pełni docenić.

– Inni obudzili się już kilka godzin temu – poinformował go Het Masteen, po czym dał znak klonom, aby zostawiły ich samych. – Czekają na przedniej platformie jadalnej.

– Ghrrr… – wycharczał konsul. Przełknął ślinę, odchrząknął i spróbował jeszcze raz: – Dziękuję ci, Hecie Masteen.

Rozglądając się po przypominającym kształtem jajo pomieszczeniu o podłodze pokrytej dywanem z gęstej trawy, przezroczystych ścianach i konstrukcji nośnej z odpowiednio uformowanej włókniny, zorientował się, że przebywa w jednym z najmniejszych strąków mieszkalnych. Zamknąwszy oczy skupił się, aby przypomnieć sobie spotkanie ze statkiem templariuszy, które nastąpiło na krótko przed wejściem drzewostatku “Yggdrasill” w nadprzestrzeń.

Detale mierzącego ponad kilometr długości drzewostatku nie były zbyt dobrze widoczne z powodu otaczających go pól siłowych, dostrzegalnych jako ledwo uchwytne, ale bardzo utrudniające obserwację mżenie, lecz i tak tym, co przede wszystkim rzucało się w oczy, były tysiące świateł rozlokowanych w półprzeźroczystych strąkach mieszkalnych oraz na niezliczonych platformach, kładkach, mostkach, schodach i przybudówkach. U podstawy statku, niczym nadmiernie wyrośnięte orzeszki galasowe, skupiły się kuliste ładownie i pomieszczenia techniczne, z tyłu natomiast ciągnęły się błękitne i fioletowe smugi, przypominające korzenie wielokilometrowej długości.



7 из 552