
Van Sarawak śpiewał głośno, a jego oddech zamieniał się w mroźnym powietrzu w parę. Wskoczył na tylne siodełko pojazdu. Nauczył się tej piosenki, towarzysząc armii Ludwika XIV. Everard powiedział ze śmiechem:
— W drogę, chłopcze!
— Och tak, szybko, zaraz — zaśpiewał młodszy mężczyzna. — To jest piękne kontinuum, wesoły i wspaniały kosmos. Ruszajmy!
Manse wcale nie był tego taki pewny; widział wystarczająco dużo ludzkich nieszczęść we wszystkich epokach. Po pewnym czasie twardnieje ci serce, ale nadal czujesz ból, kiedy wieśniak patrzy na ciebie oczami zbitego psa, gdy krzyczy z bólu przebity włócznią żołnierz albo gdy miasto znika w radioaktywnych płomieniach. Rozumiał fanatyków, którzy próbowali zmienić bieg historii. Tylko że ich działania miały nikłe szanse zmiany czegokolwiek na lepsze.
Ustawił chronoregulatory, tak by znaleźć się w magazynie Engineering Studies Co. To było dobre miejsce na przyjazd z innej epoki. Później pojadą do jego mieszkania i zabawa zacznie się na dobre.
— Mam nadzieję, że pożegnałeś się ze wszystkimi tutejszymi przyjaciółeczkami — powiedział Amerykanin.
— Och, zapewniam cię, że najwytworniej w świecie. Pospiesz się. Jesteś powolny jak melasa na powierzchni Plutona. Pamiętaj: ten pojazd nie jest napędzany wiosłami.
Everard wzruszył ramionami i nacisnął główny guzik.
Garaż zniknął.
Nie znaleźli się jednak w magazynie.
2
Przez chwilę siedzieli osłupiali. Widzieli tylko fragmenty otoczenia. Zmaterializowali się jakieś dziesięć centymetrów nad ziemią — chronocykl został tak skonstruowany, by nie mógł materializować się w ciałach stałych — a ponieważ tego się nie spodziewali, uderzyli o bruk tak mocno, że zadzwoniły im zęby. Znajdowali się na czymś, co przypominało skwer. Niedaleko tryskała fontanna; jej kamienne ocembrowanie pokrywały rzeźbione pędy winorośli. Od placu rozchodziły się ulice poprowadzone między liczącymi od sześciu do dziesięciu pięter budowlami z cegieł bądź betonu, dziwacznie pomalowanymi i ozdobionymi. Były tam też samochody nieznanej marki, ogromne i niezgrabne, oraz mnóstwo ludzi.
