– Nie prosiłem cię, żebyś sprzedała samochód – oświadczył dumnie Sam, a Elyn zrobiło się przykro, że zraniła jego męską ambicję.

– Wiem, Sam – zapewniła go łagodnie. – Ja też cię nie prosiłam, żebyś kupił mi ten samochód na moje osiemnaste urodziny. A jednak to zrobiłeś. W każdym razie – dokończyła weselszym tonem – jestem pewna, że gdy tylko znów staniesz na nogi, zaraz mi go odkupisz.

Tym razem udało się zażegnać wzajemne żale, ale gdy nadszedł grudzień, Elyn znów ogarnęła rozpacz. Dostała za samochód wysoką cenę, ale były to jedyne pieniądze przeznaczone na utrzymanie całego domu, toteż rozpływały się w błyskawicznym tempie.

Nazajutrz, przeglądając gazetę, dostrzegła nowe ogłoszenie. W bliskim sąsiedztwie oferowano dobrze płatną pracę. Chodziło o prowadzenie działu statystyki. Elyn zatrzymała wzrok przy tej ofercie, po czym szybko przeszła do następnych. Nie znalazła jednak niczego, co byłoby równie interesujące i równie atrakcyjne finansowo. Raz jeszcze przeczytała tamto ogłoszenie.

Znakomicie płatne! Z przejęcia przygryzła dolną wargę – przecież pieniądze były im gwałtownie potrzebne. A w tym domu nikt ich nie przysparzał.

Przecież ja się nie znam na statystyce! – studziła swoje zapały. Bzdura, odpowiadał twardo jej wewnętrzny głos. Skoro potrafisz sporządzać bilanse, możesz nauczyć się statystyki!

W bojowym nastroju złapała słuchawkę i szybko wykręciła numer.

– Dzień dobry. Zakłady Porcelany Zappellego – usłyszała. Zdawało jej się, że te słowa niosą się po całym domu.

Z uczuciem podłego zdrajcy Elyn zdławiła w sobie wszelkie emocje. Potrzebowali pieniędzy! Na miłość boską, wykrztuś to!

– Dzień dobry, poproszę z kadrami – powiedziała.

Natychmiast dostała połączenie, w chwilę później odbyła rozmowę i teraz siedziała wpatrzona w odłożoną na widełki słuchawkę. Jutro o jedenastej miała zgłosić się do Zakładów Zappellego!



15 из 116