
– Zrób mi mocnego drinka – usłyszała odpowiedź ojczyma.
Zobaczyła również, że do holu zeszła Loraine, która w grobowym nastroju przyjęła wiadomość, że pierwszego nie odbierze z banku otrzymywanej dotąd kwoty.
– Tato, rozpaczliwie potrzebuję odrobiny pieniędzy – oznajmiła dramatycznym tonem.
W tym momencie łagodny głos Ann Pillinger uległ gwałtownej zmianie.
– A więc poszukaj sobie jakiejś pracy! – warknęła.
– Tato! – jęczała Loraine, ale, zapewne po raz pierwszy w życiu, Sam jej nie słyszał i razem z żoną skierował się do salonu.
W odróżnieniu od swojej przybranej siostry Elyn dawno już myślała o znalezieniu sobie pracy. Przeglądała wszystkie gazety, ale w okolicy brakowało przyzwoicie płatnych ofert. Dostrzegła kilka odpowiadających jej ogłoszeń pracy w Londynie, ale skoro miała łożyć na utrzymanie domu, nie mogła pracować w innym mieście, gdzie połowę jej dochodów pochłonęłyby koszty utrzymania i wynajmu mieszkania.
W Bovington i w Pinwich nie widziała możliwości pracy w administracji, a tylko w tej dziedzinie miała znakomite kwalifikacje.
Nikt z całej rodziny nie śmiał do tej pory wyznać Madge Munslow, że nie mogą dłużej jej zatrudniać. W miarę, jak zbliżał się koniec listopada i napływały coraz to nowe rachunki, a także nadchodził dzień wypłaty dla Madge, Elyn zaczęła ogarniać prawdziwa rozpacz.
Nikt z pozostałych członków rodziny nie rozglądał się za pracą. Guy dzielił z ojcem nadzieję, że coś może się wydarzyć, Loraine snuła się po pokojach przejęta kolejnym zawodem miłosnym, a matka Elyn przyłączyła się do towarzystwa oczekujących na jakiś cud. Elyn zaczynało to już naprawdę irytować. Pewnego popołudnia poszła sprzedać samochód.
– Na Boga! Dlaczego to zrobiłaś? – dziwili się wszyscy przy kolacji, gdy oznajmiła im o tym.
– Ponieważ za kilka dni trzeba zapłacić Madge, a ponadto są inne, bieżące rachunki, które też należy uregulować – odparła.
