
„Spiegel”: Po jedenastu latach małżeństwa tylko 19% par nie myślało o zdradzie.
Dziewiąta trzydzieści. Brokuły na półmisku wyglądają, jak gdyby przejechał po nich czołg. Szampan też już się skończył. Nie zdążyła nawet wrzucić do kieliszka truskawek. Zdarzało się, że je wyjmował i wkładał jej do ust, popychając swoim językiem. Także w lutym. Również te importowane z Izraela. Teraz kupują tylko niemieckie truskawki i tylko wtedy, gdy nadchodzi sezon. W lutym importowane truskawki są jak „broń chemiczna z Iraku”, tak mówi on. Tyle tylko, że smakują lepiej. Nie dyskutuje z nim, bo tak naprawdę nie przypomina sobie już smaku tych truskawek. Pamięta tylko dotyk jego języka. Chciała mu o tym ostatnio powiedzieć. Myślała, że dzisiejszy wieczór byłby dobrą okazją. Ostatnio tak mało z sobą rozmawiają…
„Spiegel”: Pary małżeńskie rozmawiają przeciętnie 9 minut w ciągu dnia. W najlepszym wypadku.
Dziewiąta czterdzieści pięć. Sięga po jego miseczkę z deserem. Maliny na kremie waniliowym z odrobiną amaretto. Tak jak on lubi. Nie żeby była ciągle ciężko w nim zakochana. To musiało się skończyć. Nie można długo żyć w neurozie albo psychozie. Tego nie wytrzyma żaden człowiek. Trudno przecież przez całe życie być pijanym. Nie aż tak. Ale zawsze dostaje rumieńców, gdy w restauracji on potrafi powiedzieć kelnerowi: „Nie, dziękuję. Moja żona nie lubi parmezanu na sałacie”. Poza tym ciągle jeszcze uważa, że seks po czternastu latach i sześciu miesiącach z własnym mężem może być tak samo dobry jak zdrada z trenerem w centrum fitness. Prawda? Prawda???!!! Czy mógłby wreszcie, do jasnej cholery, ktoś na sali wstać i głośno powiedzieć: „Tak, to się zgadza!?”.
