— Zatem życzę ci zdrowia — powiedziałem — jeśli ci go potrzeba. Nie dotarłem do Cejlonu. Większość czasu spędziłem nad Morzem Śródziemnym.

Wewnątrz rozległy się oklaski. Ucieszyłem się, że jestem na zewnątrz. Aktorzy właśnie skończyli przedstawienie Misterium Demeter Grabera, który napisał je pentametrem na cześć naszego vegańskiego gościa. Sztuka trwała dwie godziny i była kiepska. Phil był wykształcony, miał rzadkie włosy i odpowiedni wygląd, ale prawda jest taka, że w dniu, w którym go wybraliśmy, brakowało nam kandydatów na stanowisko nadwornego poety. Phil Graber hołdował poematom Rabindranatha Tagore'a i Chrisa Is-herwooda oraz strasznie długim epikom metafizycznym; dużo rozprawiał o Oświeceniu i codziennie na plaży ćwiczył oddychanie. Poza tym był całkiem przyzwoitym człowiekiem.

Oklaski ucichły i usłyszałem dźwięki telinstry podobne do brzęku szkła oraz narastający gwar głosów.

EHen oparła się tyłem o balustradę.

— Słyszałam, że od niedawna jesteś żonaty.

— To prawda — potwierdziłem. — A także jestem nękany. Po co mnie wezwali?

— Zapytaj swojego szefa.

— Już to zrobiłem. Powiedział, że będę przewodnikiem. Chcę jednak wiedzieć d l a c z e go? Chcę znać prawdziwy powód. Bez przerwy myślę o tym i jest to dla mnie coraz większą zagadką.

— Skąd ja miałabym wiedzieć?

— Ty wiesz wszystko.

— Przeceniasz mnie, mój drogi. Jaka ona jest? Wzruszyłem ramionami.

— Jak syrena. Dlaczego pytasz?

— Z ciekawości. Jak mnie opisujesz innym?

— W ogóle cię nie opisuję.

— Obraziłam się. Można mnie jakoś opisać, chyba że jestem jedyna w swoim rodzaju.

— Taka właśnie jesteś.



10 из 175