Uważnie posuwałem się zatem po trochu wzdłuż ściany, okrążając ludzi, aż po przejściu około sześciu metrów dotarłem do enklawy młodych kobiet, które zawsze skupiają się wokół starego kawalera. Graber miał brodę cofniętą do tyłu, bardzo wąskie usta i łysinę. Żywość goszcząca niegdyś na jego twarzy już dawno temu przeniosła się do ciemnej otchłani jego oczu i kiedy mnie dostrzegł, pojawił się w nich błysk uśmiechu kryjącego nadchodzące oburzenie.

— Phil — powitałem go kiwając głową — nie każdy potrafi napisać takie misterium. Słyszałem, że to wymierający gatunek sztuki, ale teraz wiem, że to nieprawda.

— A wiec jeszcze żyjesz — powiedział młodzieńczym głosem, który przeczył jego podeszłemu wiekowi — i jak zwykle się spóźniasz.

— Bardzo przepraszam, ale zostałem zatrzymany na przyjęciu urodzinowym pewnej siedmioletniej damy w domu jednego z moich starych przyjaciół. (Co było prawdą, ale nie ma nic wspólnego z niniejszą historią.)

— Wszyscy twoi przyjaciele są starzy, prawda? — zadał mi cios poniżej pasa, tylko dlatego, że kiedyś znałem jego prawie zapomnianych rodziców i zabrałem ich do południowej części Erechtejonu, żeby im pokazać Portyk Kariatyd i to, co lord Elgin zrobił z resztą, niosąc przez cały czas ich jasnookich wyrostków na ramionach i opowiadając im historie znacznie starsze od zabytków, po którym ich oprowadzałem.

— I potrzebuję twojej pomocy — dodałem, ignorując drwinę i przepychając się delikatnie przez niewieści krąg, od którego bil zapach perfum, — Całą noc mi zabierze przedostanie się do miejsca, gdzie Sands i Yeganin czynią honory domu — przepraszam, panienko — a nie mam aż tyle czasu. Przepraszam panią. Tak więc chcę, żebyś pomógł mi tam dotrzeć.

— Pan jest Nomikosem! — wybuchnęła namiętnie jakaś urocza dziewczyna, patrząc na mój policzek. — Zawsze chciałam…

Chwyciłem jej dłoń, przycisnąłem ją do ust, zauważyłem, że ma różowy pierścionek Camille na palcu, i powiedziałem:



13 из 175