
Po bezskutecznych próbach nakłonienia kobiety do spełnienia obowiązków, które przestały być jej obowiązkami, urządzenie sygnalizuje kilka wyjść awaryjnych:
l. Zaspokoić swoje potrzeby samemu. (Obrzydliwe)
2. Urządzić potworną awanturę (Niepewne. Może nie dać rezultatu)
3. Zaangażować fachowca (Kosztowne)
4. Zamienić kobietę na inną. (Interesujące)
Po czym zazwyczaj mężczyzna przestaje nas kochać i odchodzi w siną dal. Tyle zyskują kobiety na swoim równouprawnieniu…

To znaczy, nie, nie tak, nie to chciałam powiedzieć. Oni potrafią zamieniać kobietę na inną, zawsze, wszędzie, w każdym wypadku, bez żadnego powodu i bez najmniejszych naszych starań. Jest to rodzaj klęski żywiołowej i ciężko coś na to poradzić.
Jeśli jednak kobieta o instynkcie powyżej przeciętnej zdoła powyższą akcję przeprowadzić, nie osiągając skutku radykalnego, mianowicie pozbycia się mężczyzny, zyskuje wielkie szansę.
Wraca z pracy i nie musi:
l. W dzikim pośpiechu przyrządzać posiłku (No, ostatecznie, niech będzie. Ktoś ten posiłek przyrządzić powinien. Niechże ona to załatwi w wolnej chwili, zostawi w lodówce, a potem tylko podgrzeje. Co ma być świeże, zajmie ledwo kwadrans)
2. Zmywać naczyń z całego dnia.
3. Z włosem rozwianym i obłędem w oczach rzucać się do sprzątania, prania, prasowania, przyszywania, poprawiania, czyszczenia, użerania się, szukania i znajdywania.
Może za to:
1. Zrobić poobiednią kawkę, usiąść spokojnie i oddać się lekturze.
2. Odpocząwszy, w skupieniu obejrzeć się w lustrze i zastanowić, co by jej się przydało.
3. Umyć głowę.
4. Zmienić odzież roboczą na wytworną i wyjść:
– na spotkanie ze znajomymi
– z wizytą do przyjaciół
– do kawiarni, do knajpy, do kina, na spacer, na przegląd sklepów, do Wesołego Miasteczka, dokądkolwiek.
