
W tej dziedzinie kobiety zgłupiały wprost przeraźliwie.
Inna rzecz, że niektóre mody wymyślał wyjątkowo złośliwy antyfeminista. Może nawet zboczeniec. Nienawidząc kobiet śmiertelnie, podstępnie spróbował obrzydzić je wszystkim i nie da się ukryć, że mu się to w dużym stopniu udało.
Zaćmienie umysłowe jakieś sprawiło, iż kobiety ostro poszły mu na rękę i przystroiły się w:
l. Wory, niezłe na kartofle.
2. Coś w rodzaju dętek samochodowych, nadmuchanych.

3. Łachmany.
(Co do łachmanów, być może, dopuszcza je tradycja. Puchowy śniegu tren, panienka, występująca w pieśni przyodziana była w łachmany, spod których prześwitywało różowe ciałko, wysoce ponętne dla pana. Jak ono mogło być różowe w lutą zimę i trzaskający mróz, jest nie do pojęcia, właściwa byłaby raczej żółtawa siność, poezji zatem nie należało brać poważnie.)
4. Stępory, zastępujące obuwie.
5. Męskie kurtki i swetry, skandalicznie pogrubiające.
6. Spodnie, nie dopasowane.
7. Kombinezony, zdarte z traktorzystów.
8. Ścierki, kuchenne i do podłogi.
9. I tym podobne utensylia, nie bacząc na efekt.
A tymczasem kto kiedy widział Marilyn Monroe, albo Ginę Lollobrygidę, dając już spokój pani de Pompadour, w obrzęchanych portkach do usuwania mierzwy spod krów? Jeśli zaś któraś pojawiła się w zbyt dużym swetrze, to tylko po to, żeby go natychmiast z siebie zdjąć.
Ten efekt odpada. Zważywszy ilość mężczyzn, pętających się wszędzie, gdyby kobiety na każde męskie spojrzenie miały zdzierać z siebie odstręczajace sztuki garderoby, potworny ruch panowałby na ulicach, a w ogóle dowaliłoby to im jeszcze więcej roboty.
Kobiety podobno mają cechy kobiece, piękne biusty, piękne marze, piękne nogi, piękne włosy. Biustów pod worami nie widać, (no owszem, ma to sens w wypadku lekko wybrakowanych), twarze nie tak dawno malowały sobie na zielono i czerwono, (moda na ten rodzaj makijażu na szczęście minęła, ale była i poddały się jej co głupsze.
