Okazało się, że nie przepuściłam osoby pieszej. Jakiej osoby pieszej, do pioruna?! Nikogo nie było1

A owszem, była. Gliniarz też mężczyzna. Nader piękna blondynka właśnie zbliżała się do krawężnika po prawej stronie i możliwe, że nawet wykazała zamiar umieszczenia uroczej stópki na jezdni. Ten kretyn z prawej, rzecz jasna, stanął na hamulcu.

Cymbał śmiertelny, jak dla mnie, mógł tam stać i tydzień, co MNIE obchodzi blondynka…?! Ale jednak wyprzedziłam go, kiedy przepuszczał pieszego…

Pieszego, cha cha. Już widzę, jak by go przepuścił, gdyby był płci męskiej…1

Tym sposobem mój ząb kosztował mnie pięćset złotych.

Jaka normalna kobieta przyjdzie do domu w zabłoconych butach i uwali się w tych butach na świeżo przez siebie upranej narzucie…?

A mężczyzna…?

Pomijamy chwilowo fakt, że tej narzuty własnoręcznie nie prał.

Któryż normalny mężczyzna odruchowo i bez żadnego dopingu wstąpi, wracając z pracy, do sklepu z apaszkami, chusteczkami, ściereczkami i bielizną pościelową? Któryż, przekroczywszy progi domu, swoje pierwsze kroki skieruje do kuchni i zajmie się umieszczeniem nabytych po drodze produktów spożywczych w lodówce, nie dostrzegając, na przykład, obecności włamywacza w jakimkolwiek innym pomieszczeniu…?

A kobieta…?

Któryż normalny mężczyzna, w nerwach oczekujący powrotu żony, rzuci się na nią w otwartych drzwiach we łzach i z krzykiem: „Kran cieknie…!”…?

Któryż na widok małej, niewinnej myszki z jeszcze większym krzykiem wskoczy na stół i uczepi się żyrandola…? kobieta…?



10 из 106