
Ogólnie zaś: Coś przecież, do licha, umiemy, a może nawet lubimy robić1
No więc róbmy to coś. Zależnie od właściwości naszego intelektu, względnie zdolności manualnych, naprawiajmy lampy i krany, zmieniajmy film w aparacie fotograficznym, płaćmy rachunki, przenośmy ciężkie rzeczy, uczmy nasze dzieci jeździć na łyżwach i grać w pokera, oszukujmy zręcznie urząd skarbowy…
Każdemu to, co najlepiej potrafi1
W żadnym wypadku nie protestujmy przeciwko jej poleceniom.
Zgadzajmy się na wszystko, a potem po prostu nie róbmy tego.
No, bez przesady. Powiedzmy: róbmy dziesięć procent. Przy pozostałych dziewięćdziesięciu procentach w odpowiedzi na pretensje i awantury informujmy ją szczegółowo, jak niezmiernie ją kochamy i jak bezgranicznie piękna wydaje nam się zarówno w tej chwili, jak i we wszystkich innych.
Od czasu do czasu jednakże musimy o nią zadbać poważnie, poddając się jej poglądom, a nie naszym własnym.
Bardzo być może bowiem, że cały dzień, spędzony z wędką nad wodą, lub też przegląd górskich rowerów wyścigowych, to nie jest akurat to, czego spragniona była jej dusza.
Jeśli zaś na żadne z powyższych ustępstw się nie zgadzamy, jeśli uparcie rozrzucamy wszędzie wszystko co nasze, jeśli palcem nie zamierzamy tknąć żadnego domowego zajęcia, a za to walimy się na krzesło przy stole, rykiem dzikim żądając posiłku, później zaś robimy wyłącznie to, co nam się podoba, jesteśmy zwyczajnym ordynarnym kretynem i nie zasługujemy nawet na przeczytanie tej książki.
Ona zaś stanowczo nie powinna wytrzymać z nami.
A tak sobie, ze zwyczajnej ciekawości i niedowiarstwa, spróbujmy może wnikliwie obejrzeć sobie jej cały dzień pracy.
Gorąco polecam.
Możliwe bowiem, iż: o wpół do siódmej rano ona się zrywa, budzi nas i dzieci, które należy wyprawić do szkoły…
W kuchni przygotowuje śniadanie, podaje na stół, sprawdza, czy wszyscy mają wszystko, co im będzie potrzebne.
Między poszczególnymi czynnościami dopada łazienki, gdzie nie tylko myje się, ale także robi z siebie mniej więcej kobietę.
