
Żywego, jak wiadomo, zrobić nie potrafimy.
Mówimy zatem istotę płci męskiej, zwaną dalej MĘŻEM, oraz istotę płci żeńskiej, zwaną dalej ŻONĄ, bez względu na to, jakiego rodzaju ceremonie chwilę ich połączenia uświetniły.
Z wielką skruchą, z głębokim żalem, pod przymusem i niechętnie przyznajemy, iż, niestety, najistotniejszym elementem w związku wyżej wymienionym jest ŁÓŻKO.
Naukowo (i nie całkiem słusznie) nosi to nazwę seksu.
I nic na to nie możemy poradzić.
Zależnie od składników osobowości jednostek zainteresowanych, owo łóżko staje się czynnikiem: a. Decydującym bezwzględnie, b. Straszliwie ważnym, c. Ważnym ogólnie, d. Ważnym średnio i łagodnie, e. Wytęsknionym, f. Kojącym, g. Kłopotliwym jednostronnie, h. Kłopotliwym dwustronnie, i. Niewymownie uciążliwym, j. znienawidzonym rozpaczliwie, k. Wściekle irytującym l. Podejrzanym. I nigdy, w żadnym wypadku, NIEobojętnym.
Tu anegdota, od razu się przyznam, że nie mam pojęcia, czyjego autorstwa, za to, jak sądzę, wzięta z życia: – Jasiu – mówi nauczycielka w szkole – opowiedz, jak twoja mamusia spędziła Dzień Kobiet?
– O, bardzo dobrze, proszę pani! – Jaś na to. – Rano mamusia wstała wcześniej i zrobiła takie bardzo dobre śniadanie, znalazła dla tatusia nowy krawat i nową koszulę i jeszcze prędko przeprasowała mu spodnie, bo tatuś miał w pracy Dzień Kobiet, potem wysłała nas do szkoły, potem poszła do pracy, potem wróciła z pracy z kwiatami i po drodze zrobiła takie większe zakupy, potem włożyła kwiaty do wazonu, potem prędko dała nam obiad, potem prędko pozmywała i posprzątała mieszkanie, potem przyszedł tatuś i przyniósł kwiaty, więc też dała mu obiad i włożyła
