
– musimy oprowadzać po mieście kapryśnych cudzoziemców płci męskiej,
– na przyjęciu krytyka jakichkolwiek potraw będzie nietaktem straszliwym i zaszkodzi nam
w karierze,
– na urlopie lekarz zalecił nam energiczne marsze w trudnym terenie, (oddalamy się wówczas na
tyle, żeby niańka straciła nas z oczu i robimy co chcemy; niańka na ogół sportu nie kocha),
– że piwo przed snem koi nasz znerwicowany organizm,
– oraz wszystko inne, co tylko uda nam się wykombinować.
Będziemy mieli życie trudne, ale bardzo przyjemne. Obsłużeni w każdym razie zostaniemy koncertowo, lepiej niż przez kurę domową. Rzecz oczywista, w razie czego musimypowstrzymać się od jęków i ukryć boleści.
Intelektualistka ma to do siebie, że swoją przewagę intelektualną musi, ale to po prostu MUSI, wyekspo-nować. Możemy sobie być Einsteinem. Nie szkodzi, intelektualistka załatwi nas, na przykład mitologią hetyckiej Anatolii. Jako Einstein, niekoniecznie musimy być oblatani akurat w tym temacie. Zakładamy oczywiście, że intelektualistka nadzwyczajnie nam się podoba i upieramy się ją poderwać, a może nawet zdobyć. To znaczy, ona postanowiła zdobyć nas, a nam to bardzo odpowiada i nie zamierzamy jej do siebie zniechęcać. Jak długo znajdujemy się wśród ludzi, tak długo będzie nas gnębiło gadanie na tematy wzniosłe. Będziemy zobligowani udawać, iż zachwyca nas:
– koncert muzyki poważnej,
– wystawa malarstwa i rzeźby awangardowej,
– odczyt na temat szczególnych właściwości mózgu jeżozwierza,
– wiedza o wczesnym dzieciństwie Prousta,
– mało znane praktyki sekt religijnych współczesnych, (sekty religijne starszej daty miewały
w sobie elementy autentycznie frapujące, chociażby ofiary z ludzi i osobliwości seksualne),
– i tym podobne.
Całą tę katorgę odbijemy sobie, kiedy wreszcie odprowadzimy ją do domu lub też zaprosimy do siebie
