
– Ale postarałaś się, żeby dostał zakaz zbliżania się do ciebie, tak?
Chwilę milczała.
– Pamiętasz, jak zachowywał się na boisku? – spytała.
Myron skinął głową.
– Jak wariat. I najlepszy trener, jakiego miałem.
– Najbardziej wymagający.
– Tak. Oduczył mnie grać zbyt finezyjnie. Nie zawsze były to łatwe lekcje.
– Właśnie, a byłeś tylko chłopakiem, którego polubił. Wyobraź więc sobie, co znaczyło być jego dzieckiem. Wyobraź sobie, czego wymagał ode mnie na boisku i jak bardzo się bał, że mnie straci. Że ucieknę i zostawię go.
– Jak twoja matka.
– Właśnie.
– Przytłaczał cię.
– Dusił – sprostowała. – Trzy tygodnie temu zagrałyśmy sparing w liceum w East Orange. Znasz je?
– Pewnie.
– Dwóch chłopaków na widowni zaczęło rozrabiać. Może się upili, może naćpali, a może były to zwykłe łobuzy. Nie wiem. W każdym razie zaczęli do mnie wykrzykiwać różne rzeczy.
– Jakie rzeczy?
– Grube słowa, świństwa. Co by ze mną chętnie zrobili. Ojciec wstał i rzucił się na nich.
– Wcale mu się nie dziwię.
– W takim razie też jesteś neandertalczykiem – odparła, kręcąc głową.
– Słucham?
– Po co ich atakować? W obronie mojej czci? Mam dwadzieścia pięć lat. Nie potrzebuję rycerzy.
– Ale…
– Daj spokój. Ta cała afera, to, że tutaj jesteś… Nie jestem wojującą feministką, ale to jedna wielka seksistowska heca.
– Co?
– Gdybym między nogami miała penisa, to by cię tu nie było. Gdybym nazywała się Leroy i dostała kilka dziwnych telefonów, to też byś się tak bardzo palił, by mnie chronić, biedną małą?
Zawahał się chwilę za długo.
– Ile razy widziałeś mnie na boisku?
– Słucham? – spytał, zaskoczony nagłą zmianą tematu.
– Przez trzy lata z rzędu byłam najlepszą koszykarką akademicką. Moja drużyna była dwa razy mistrzem kraju. Wszystkie nasze mecze transmitowała ES PN, a mecze o akademickie mistrzostwo kraju CBS. Studiowałam na uniwerku Restona, który jest pół godziny jazdy od twojego miasta. Ile moich meczów obejrzałeś?
