– Che Guevara żyje i nosi trwałą!

– Ty nie mnie potrzebujesz. Ty potrzebujesz ochroniarza – odparł Myron.

Norm zbył to machnięciem ręki.

– Odpada.

– Dlaczego?

– Ona na to nie pójdzie, Myron. Co wiesz o Brendzie Slaughter?

– Nie za dużo.

– Co znaczy, nie za dużo? – zdziwił się Norm.

– Którego z tych słów nie rozumiesz?

– Daj spokój, Myron, byłeś koszykarzem.

– I co?

– To, że Brenda Slaughter jest zapewne najlepszą koszykarką wszech czasów. Pionierką w swojej dyscyplinie, a do tego, co się będę szczypał, wabikiem mojej nowej ligi.

– To wiem.

– No, to wiedz również, że się o nią martwię. Gdyby coś jej się stało, całą ligę ZKZ, Związku Koszykarek Zawodowych, w którą sporo włożyłem, przyjdzie spuścić z wodą.

– Jeśli ze względów humanitarnych, to proszę bardzo.

– Owszem, jestem chciwą świnią kapitalistyczną. Ale ty, przyjacielu, jesteś menedżerem sportowym. Należysz do gatunku najbardziej pazernych, podłych, odrażających kreatur kapitalistycznych, jakie nosi ziemia.

Myron skrzywił się.

– Podlizuj mi się dalej – wtrącił. – Poskutkuje.

– Daj dokończyć. Owszem, jesteś menedżerem. Ale świetnym. Właściwie najlepszym. Ty i ta hiszpańska siksa dbacie o swoich klientów, że lepiej nie można. Bardziej, niż na to zasługują. Każda pertraktacja z tobą to istny gwałt. Bóg świadkiem, jesteś nie do pobicia. Wpadasz do mojego biura, zdzierasz ze mnie ubranie i wyprawiasz ze mną, co chcesz.

– Litości!

Myron zrobił minę.

– A poza tym znam twoją tajemnicę. Wiem, że pracowałeś dla FBI.

– Też mi tajemnica.

Myron wciąż się łudził, że wreszcie uda mu się spotkać powyżej równika kogoś, kto o tym nie słyszał.

– Skup się na sekundę. Wysłuchaj mnie. Brenda to ładna dziewczyna, świetna koszykarka… i wrzód na moim lewym półdupku. Nie winie jej za to. Gdybym miał takiego ojca, też bym był taki.



4 из 241