
– Nic.
– A co pan słyszał?
– Strzały, sir. Sześć strzałów.
– Z broni ręcznej?
– Raczej długiej. Tak mi się zdaje.
– Z karabinu?
– Chyba samopowtarzalnego. Strzelano szybko, ale nie serią. Wszystkie ofiary zostały trafione w głowę.
Snajper, pomyślał Emerson. Kurwa mać. Szaleniec z bronią szturmową.
– Strzelec uciekł? – zapytał.
– Już nie strzela, sir.
– Może nadal tam być.
– To możliwe, sir. Ludzie się pochowali, większość w bibliotece.
– A pan gdzie jest?
– Za murkiem otaczającym plac, sir. Ze mną jest jeszcze kilka osób.
– Skąd strzelał?
– Nie jestem pewien. Może z piętrowego parkingu. Z jego nowej części. Ludzie wskazywali w tym kierunku. Może dostrzegli błyski strzałów. Ponadto to jedyny duży budynek znajdujący się dokładnie naprzeciw naszego.
Istny labirynt, pomyślał Emerson. Cholerne szczurze gniazdo.
– Jest tu telewizja – powiedział komandos.
O kurwa, pomyślał Emerson.
– Jest pan w mundurze? – spytał.
– Galowym, sir. Jak to w biurze werbunkowym.
– W porządku, niech pan stara się utrzymać porządek, dopóki nie dotrą tam moi chłopcy.
– Przyjąłem, sir.
Rozmówca wyłączył się i Emerson znów usłyszał sapanie dyspozytora. Telewizja i szaleniec z karabinem, pomyślał. A niech to szlag! Presja, patrzenie na ręce i jałowe domysły, jak wszędzie gdzie znajdzie się telewizja i szaleniec z bronią. Wcisnął klawisz i uzyskał połączenie ze wszystkimi policyjnymi wozami.
– Uwaga wszystkie radiowozy – powiedział. – Mamy szaleńca z karabinem. Prawdopodobnie broń półautomatyczna.
Oddał kilka strzałów w miejscu publicznym. Zapewne z nowej części piętrowego parkingu. Tak więc albo nadal tam jest, albo zwiał. Jeżeli uciekł, to pieszo lub jakimś pojazdem. Wszystkie radiowozy oddalone o więcej niż dziesięć przecznic od miejsca wydarzeń mają natychmiast stanąć i zablokować ulice. Nikogo nie wpuszczać i nie przepuszczać, jasne? Żadnych pojazdów, przechodniów, absolutnie nikogo. Wszystkie radiowozy w promieniu dziesięciu przecznic jadą na miejsce wydarzeń, zachowując najwyższą ostrożność. Nie pozwólcie mu uciec. Nie przegapcie go. Musimy go dorwać, chłopcy. Musimy złapać go dziś, zanim CNN dobierze nam się do skóry.
