Arthur zaglądał we wszystkie zakamarki kuchni, szperał w szufladach, a wreszcie zakręcił gaz pod gotującą się wodą. Wyszedł z mieszkania, by zadzwonić do sąsiadki. Ponieważ nikt nie odpowiadał, zamierzał już odejść, wtedy jednak drzwi się otworzyły.

– Uważa pan, że to się nazywa „dzwonić długo”? – powitała go miss Morrison.

– Nie chciałem pani przeszkadzać… czy mogłaby mi pani pożyczyć soli?

Miss Morrison spojrzała na niego, skonsternowana.


– Aż trudno uwierzyć, że mężczyźni używają jeszcze takich szytych grubymi nićmi podstępów, żeby poderwać kobietę!

W oczach Arthura rozbłysło zaniepokojenie, ale szczery śmiech starszej pani szybko je rozwiał.

– Szkoda, że się pan teraz nie widzi! Proszę wejść, przyprawy stoją w koszyczku przy zlewie – powiedziała, wskazując kuchenkę przylegającą do salonu. – Niech pan weźmie wszystko, czego panu trzeba, przepraszam, ale jestem bardzo zajęta.

I szybko wróciła na ulubione miejsce w masywnym fotelu przed telewizorem. Arthur przystanął za kuchenną ladą i z zaciekawieniem obserwował białą głowę miss Morrison, podrygującą nad oparciem fotela.

– No, chłopcze, zostań albo idź, rób, co chcesz, byle cicho, bo za minutę Bruce Lee wykona niesamowite kała i przyłoży temu gnojkowi, szefowi triady, który zaczyna mi działać na nerwy.

I starsza pani wskazała mu drugi fotel, zapraszając, by po cichu usadowił się wraz z nią przed telewizorem!

– Po tej scenie weźmie pan sobie talerz pieczonego mięsa z lodówki i razem ze mną obejrzy koniec filmu. Nie pożałuje pan! Poza tym kolacja we dwoje zawsze lepiej smakuje!

Mężczyzna przypięty pasami do stołu zabiegowego ucierpiał, doznając skomplikowanych złamań kończyn dolnych. Sądząc z jego pobladłej twarzy, słowo „cierpienie” było tu jak najbardziej na miejscu.

Lauren otworzyła szafkę z lekami, by sięgnąć po szklaną ampułkę i strzykawkę.

– Nie znoszę zastrzyków – jęknął pacjent.



8 из 199