– Wyciągnęli i odjechali? – powątpiewał Ziernow. – Nie zabierając z sobą Anochina, nie udzielając mu pomocy? Dziwne, bardzo dziwne.

– Może nie mogli się go docucić? Albo może byli przekonani, że nie żyje? Może zresztą jeszcze wrócą, ich obozowisko jest z pewnością gdzieś tutaj w pobliżu.

Miałem dosyć tego fantazjowania Diaczuka.

– Przymknij się, jasnowidzu! – skrzywiłem się. – Nawet dziesięć traktorów nie dałoby tu rady. Lin także nie było. A ta druga amfibia wcale nie odjechała, tylko zniknęła.

– A więc jednak była druga amfibia? – zapytał Ziernow.

– Była.

– Co to znaczy: „zniknęła”? Uległa zniszczeniu? – W pewnym sensie. W dwóch słowach nie da się tego opowiedzieć. To był sobowtór naszej „Charkowianki”. Nie, nie identyczny egzemplarz z tej samej serii, tylko sobowtór. Zjawa. Widmo. Ale widmo realne, materialne.

Ziernow słuchał uważnie, z zainteresowaniem. Jego oczy nie mówiły bynajmniej: wariat, obłąkany, trzeba cię dostarczyć do czubków!

Za to Diaczuk najwyraźniej nie skąpił mi w myślach stosownych epitetów, na głos zaś powiedział:

– Ty to zupełnie jak Wano. Obu wam nie wiadomo co się zwiduje. Przybiegł, rozumiesz, i krzyczy: „Tam są dwie amfibie i dwóch Anochinów!” I zęby mu dzwonią.

– Ty byś w takim wypadku zmykał szybciej niż zając! – przerwałem mu. – Nic się nikomu nie zwidywało. Były dwie „Charkowianki” i dwóch Anochinów.

Tolek otworzył usta, ale nic nie powiedział, tylko popatrzył na Ziernowa, ten jednak nie wiedzieć czemu odwrócił wzrok. Zamiast odpowiedzieć wskazał ruchem głowy znajdujące się za moimi plecami drzwi i zapytał:

– Tam – wszystko w porządku?

– Chyba tak, choć nie sprawdzałem dokładnie – odpowiedziałem.

– W takim razie zróbmy sobie śniadanie. Nie macie nic przeciwko temu? Już od dawna nic przecież nie jedliśmy.

Zrozumiałem psychologiczny manewr Ziernowa – chciał mnie uspokoić, byłem okropnie zdenerwowany, chciał stworzyć odpowiednie sprzyjające warunki do rozmowy. Przy stole, kiedy pochłanialiśmy z apetytem paskudny omlet sporządzony przez Tolka, kierownik wyprawy pierwszy opowiedział o tym, co zaszło bezpośrednio po katastrofie na równinie.



19 из 190