– Nie rozumiem – powiedziałem do Gracieli. – Był na łódce, w rejsie czarterowym i po prostu upadł. Twierdzili, że… to serce.

– Tak, to było serce – odparła. – Ale pojawiło się coś nowego. Chcę, żebyś to zbadał. Wiem, że odszedłeś z policji, ale Terry i ja widzieliśmy w telewizji, co się stało rok temu.

Rozejrzała się po pokoju i machnęła ręką. Mówiła o tym, co rok temu zdarzyło się w moim domu, kiedy pierwsze śledztwo po moim przejściu na emeryturę skończyło się źle i krwawo.

– Wiem, że wciąż zaglądasz do swoich spraw – dodała. – Podobny jesteś w tym do Terry'ego. Jemu też nie dawały spokoju. Niektórzy z was tak mają. Kiedy zobaczyliśmy w wiadomościach, co się tu stało – właśnie wtedy powiedział, że jeśli miałby kogoś wybrać… Myślę, że chciał mi przekazać, że jeśli coś mu się kiedykolwiek stanie, mam pójść do ciebie.

Skinąłem głową i wpatrzyłem się w podłogę.

– Powiedz mi, co się wykluło, a ja ci powiem, co mogę zrobić.

– Macie sporo wspólnego, wiesz? Znów kiwnąłem głową.

– Mów.

Chrząknęła. Przesunęła się na brzeżek kanapy i zaczęła opowiadać.

– Jestem pielęgniarką. Nie wiem, czy widziałeś film, ale w nim zrobili ze mnie kelnerkę. To nieprawda. Jestem pielęgniarką. Znam się na medycynie. Szpitale znam na wylot.

Znów potaknąłem i słuchałem.

– Biuro koronera przeprowadziło sekcję. Nie znaleźli nic podejrzanego, ale postanowili kontynuować na prośbę doktora Hansena – kardiologa Terry'ego – bo on chciał wiedzieć, czy da się ustalić, co było nie tak.

– No dobra – wtrąciłem. – Co znaleźli?



7 из 285