Zawiesił na chwilę głos i popatrzył na nią uważnie. Odniosła wrażenie, że celowo wspomniał o policji, żeby sprawdzić, jak zareaguje. Ale jeśli sądził, iż się wystraszy, bo ma coś do ukrycia, to czekało go rozczarowanie.

Uśmiechnęła się lekko sama do siebie. Musiał dopatrzeć się w tym uśmiechu ironii, ponieważ grymas gniewu wykrzywił mu twarz, nim wreszcie odwrócił się i pomaszerował do wyjścia. Pogrążona w myślach nawet nie zauważyła, kiedy kelner postawił przed nią kieliszek z napojem. Gdy upiła łyk, poczuła w ustach niezwykłą kombinację banana, zielonej cytryny i alkoholu. Chyba nigdy w życiu nie piła niczego tak dobrego. Sięgała po następną tartinkę z krewetką, gdy na horyzoncie pojawiła się wysoka postać seńora de Riano.

– Cieszę się, że pani smakuje nasza kuchnia – odezwał się nad jej głową głęboki, męski głos, który nauczyła się już poznawać.

Gdy usiadł, spojrzała mu z niepokojem w oczy.

– Czy policja wpadła na jakiś ślad?

Czuła, że jego czarne oczy przeszywają ją na wskroś.

– Nie. I chwilowo nie będą się pani naprzykrzać. Poprosili jedynie o pani adres. Oczywiście, musi pani ich uprzedzić, jeśli zechce wracać do Stanów.

– Nie wiem jeszcze, kiedy to nastąpi – powiedziała ze smutkiem. – Kupiłam otwarty bilet powrotny, ponieważ nie miałam pojęcia, ile czasu zajmie mi odszukanie brata… – Chwyciła głęboki oddech, nim sięgnęła do torebki po czeki podróżne. Wypisała na jednym z nich kwotę dwustu pięćdziesięciu dolarów i położyła go na stole. Nie była to wielka suma, ale pieniądze, które dostała po matce, topniały z każdą chwilą. – Oto pierwsza rata długu – powiedziała.

Kiedy odsuwała krzesło i wstawała, starała się nie patrzeć na seńora de Riano. Wiedziała, że nadal jej nie ufał, ale nic nie mogła na to poradzić.

– Dziękuję za informacje – powiedziała, zdając sobie sprawę, że ten mężczyzna, który budził w niej antypatię i lęk, przecież ostatecznie jej pomógł. Sama przed sobą nie chciała przyznać, jak bardzo potrzebowała jego pomocy, i że była mu za nią ogromnie wdzięczna. – Jeśli Brian się ze mną skontaktuje, powiadomię zarówno policję, jak i pana. Adiós, seńor.



20 из 121