Teraz z odległości zaledwie kilku kroków widziała jego szlachetnie wyrzeźbiony profil, ciało opalone przez bezlitosne słońce na kolor ciemnego brązu oraz kruczoczarne włosy wijące się na silnym karku i zmierzwione nad czołem. Mimochodem przemknęło jej przez myśl, że w żyłach tego mężczyzny płynie krew konkwistadorów… Wpatrywała się weń zauroczona władczą męską urodą i atmosferą stanowczości i siły, jaką wokół siebie roztaczał. Było w nim coś niebywale fascynującego. Opanowało ją niejasne, trwożne przeczucie, iż odtąd będzie z nim porównywała każdego napotkanego mężczyznę, i że żaden z nich mu nie dorówna.

Nawet Stephen, który – pomimo wszystkich swych wad – był przecież niezwykle przystojny, nie mógł się równać z señorem de Riano…

Być może tak właśnie czuła się jej matka, gdy poznała ojca Rachel – mężczyznę, któremu żadna kobieta nie potrafiła się oprzeć, a który żadnej z nich nie potrafił być wiemy. Pewnego pamiętnego dnia pozostawił żonę i dzieci ich własnemu losowi…

Gdy señor de Riano instynktownie odwrócił się w kierunku Rachel, jego błyszczące, czarne oczy, zwykle tak pełne życia, nagle zgasły jak płomień świecy. Spod lekko zmrużonych powiek, z wyraźną niechęcią przyglądał się subtelnej twarzy dziewczyny i jej fiołkowym oczom okolonym ciemnymi rzęsami, a jego usta przybrały wyraz surowy i nieubłagany. Rachel nie mogła zrozumieć tej dziwnej reakcji.

– Señor de Riano? – zapytała, niepewnie postępując krok do przodu. – Habla usted ingles? – To było jedno z niewielu zdań, które potrafiła powiedzieć po hiszpańsku.

Przez chwilę jakby się zastanawiał, czy w ogóle warto podejmować konwersację; wreszcie nieznacznie skinął głową.

Podeszła bliżej, zdziwiona jego ostentacyjnym brakiem uprzejmości.

– Nazywam się Rachel Ellis – wyjaśniła. – Proszę mi wybaczyć, jeśli panu przeszkadzam, ale usiłuję odnaleźć mojego brata, Briana. Dano mi do zrozumienia, że pan wie, gdzie on się podziewa.



3 из 121