— Wolność kierowania swoim losem, zgodnie z wolą Bożą.

„No nareszcie — pomyślał Stormgren — doszliśmy do sedna sprawy. Podłożem konfliktu jest religia, chociaż pozornie wygląda to inaczej. Wainwright nikomu nie pozwoli zapomnieć o tym, że był kiedyś duchownym. Choć nie nosi już koloratki, ma się wrażenie, że wciąż ma ją na szyi”.

— W zeszłym miesiącu — powiedział z naciskiem sekretarz — setka biskupów, kardynałów i rabinów podpisała wspólną deklarację potwierdzającą ich poparcie dla zamiarów Kontrolera. Duchowni opowiedzieli się przeciwko wam.

Wainwright gniewnie potrząsnął głową.

— Wielu przywódców to ludzie zaślepieni: Zwierzchnicy przekupili ich. Kiedy pojmą istotę zagrożenia, może już być za późno. Inicjatywa wymknie się nam z rąk i staniemy się rasą niewolników.

Przez chwilę w pokoju panowała cisza. W końcu Stormgren odparł:

— Za trzy dni znów spotkam się z Kontrolerem. Przekażę mu pański sprzeciw, ponieważ jest moim obowiązkiem prezentowanie mu wszystkich poglądów. Jednak mogę pana zapewnić, że to niczego nie zmieni.

— Jest jeszcze jedna sprawa — powiedział powoli Wainwright. — Mamy wiele zastrzeżeń do Zwierzchników, lecz nade wszystko nie podoba nam się ich tajemniczość. Jest pan jedynym człowiekiem, który kiedykolwiek rozmawiał z Karellenem i nawet pan nigdy go nie widział. Czy to dziwne, że mamy wątpliwości co do motywów, jakimi się kieruje?

— Mimo wszystkiego, co zrobił dla ludzkości?

— Tak, mimo to. Nie wiem, co budzi w nas większy sprzeciw: wszechmoc Karellena czy jego tajemniczość. Jeśli nie ma nic do ukrycia, dlaczego się nam nie pokaże? Następnym razem, kiedy będzie pan z nim rozmawiał, panie Stormgren, prószy zapytać!

Stormgren milczał. Na to nie miał odpowiedzi; w każdym razie takiej, która przekonałaby rozmówcę. Czasami zastanawiał się, czy udało mu się przekonać samego siebie.



9 из 215