– Prawdę mówiąc, nie ma potrzeby zamykać jej na klucz – wyjaśnił mi Strażnik. – I tak nikt poza mną nie zdoła jej otworzyć. Nawet gdyby kilku spróbowało naraz. Ale cóż, tak jest ustalone.

Spuścił futrzaną czapkę tuż nad brwi i zamilkł. Strażnik był olbrzymem. Nigdy przedtem nie widziałem człowieka tak potężnej budowy ciała. Pokrywały go zwały mięśni. Zdawało się, że pod wpływem jednego ich naprężenia koszula i marynarka Strażnika w każdej chwili mogą pęknąć. Niemniej czasami zdarzało mu się zamknąć oczy i pogrążyć w bezgranicznym milczeniu. Nie wiedziałem, czy było to coś w rodzaju depresji, czy też może na skutek jakiegoś bodźca w funkcjonowaniu jego organizmu następowały chwilowe przerwy. Bez względu jednak na przyczynę, jeśli owładnęło nim milczenie, musiałem cierpliwie czekać, aż odzyska świadomość. Kiedy powracał do zmysłów, powoli otwierał oczy, przez dłuższy czas przyglądał mi się nieprzytomnym wzrokiem i wielokrotnie pocierał dłońmi o kolana, tak jakby starał się zrozumieć, dlaczego przed nim stoję.

– Dlaczego wypędza je pan z Miasta na noc? – zapytałem Strażnika, kiedy odzyskał przytomność.

– Tak jest ustalone – powiedział. – Tak jest ustalone, więc tak robię. To tak, jak ze słońcem. Dlaczego pojawia się na wschodzie, a znika na zachodzie?

Większość czasu, poza otwieraniem i zamykaniem bramy, Strażnik spędzał, zdaje się, na pielęgnacji swoich narzędzi – różnego rodzaju toporów, siekier oraz noży. Miał ich w szopie bez liku i w każdej wolnej chwili ostrzył je na osełce. Wyszlifowane, świeciły zawsze białym światłem, nieprzyjemnym, jakby zmrożonym. Zdawało się, iż blask ten nie był jedynie odbiciem zewnętrznego światła, lecz rzeczywiście promieniował z ich wnętrza.

Strażnik nie spuszczał ze mnie oka, gdy przyglądałem się jego kolekcji. Uśmiechał się przy tym z zadowoleniem kącikami ust.

– Uważaj, chłopcze – sękatym jak korzeń drzewa palcem wskazywał na narzędzia – to nie zabawki. Wystarczy jeden nieostrożny ruch, a zranisz się do krwi. Wszystkie wykułem własnoręcznie. Byłem kiedyś kowalem, znam się na tym. Są starannie wykonane i dobrze wyważone. Nie tak łatwo jest dopasować trzonek do ciężaru ostrza. Spróbuj wziąć któryś z nich do ręki.



15 из 388