— To będzie kosztować więcej niż zwykle.

— Ile?

— Dwa razy więcej.

— Pomyślę. Czy to aby nie przesada?

— Proszę sobie znaleźć innego chętnego.

— Dobra, umowa stoi. Jeszcze jedno. Potrzebuję aparatów o nazwie magnetofon.

— Ile?

— Czterdzieści.

— Oho!

— Czterdzieści na początek. Potem więcej.

— Czy pan zdaje sobie sprawę z tego, że jeden magnetofon kosztuje tyle, co dwanaście niezłych samochodów?

— Tak.

— Czterdzieści magnetofonów stanowi równowartość niemal pięciuset porządnych wozów.

— Znam tabliczkę mnożenia.

— Czy mogę liczyć, jak zwykle, na dziesięć procent kwoty?

— Oczywiście.

— Dobrze. Dostarczę panu magnetofony.

— Generalnie jesteśmy zadowoleni z pańskiej pracy. Oto wynagrodzenie za miniony okres. Martwimy się o pana bezpieczeństwo. Stanowczo radzimy, aby proponował pan zatrudnianym inżynierom kontrakty też do innych krajów, nie tylko do Rosji…

— Proszę pana, kryjemy się, jak możemy. Ale zatrudnianie ekspertów do innych krajów przynosi firmie same straty.

— Pan znowu o tym samym?

— No tak, w pewnym sensie.

— Dobrze, zastanowię się nad tym. No i ostatnia sprawa. Jak wygląda realizacja głównego zamówienia?

— Będzie gotowe do końca 38 roku.

— Nie da się wcześniej?

— W żaden sposób.

— Zapłacę ekstra.

— Nie da się. Gdybyśmy wiedzieli, co robimy, to co innego. Może dałoby się wcześniej. Pan nie ma pojęcia, jak trudno jest konstruować skomplikowany mechanizm, nie znając jego przeznaczenia.

— Rozumiem doskonale. Ale taki jest warunek umowy: nie będzie pan pytać, co to jest i do czego służy.

— A wie pan, ja się chyba domyślam. To musi być jakiś osobliwy klucz do bardzo złożonego systemu elektrotechnicznego, który budujecie u siebie, w Związku Radzieckim.



25 из 237