— Może był zajęty — podpowiedział szybko kwestor.

— Zgadza się — przyznał dziekan. — Słyszałem, że w okolicach Quirmu wybuchła poważna epidemia grypy.

— Zeszłej nocy był niezły sztorm — przypomniał wykładowca run współczesnych. — Pewnie sporo statków poszło na dno.

— I oczywiście jest wiosna, w górach ciągle schodzą lawiny.

— I zarazy…

Nadrektor w zadumie pogładził brodę.

— Hmm… — mruknął.


Jako jedyne spośród wszystkich stworzeń na świecie, trolle wierzą, że istoty żywe poruszają się w czasie do tylu. Jeśli przeszłość jest widoczna, a przyszłość ukryta, tłumaczą, to znaczy, że musimy stać tyłem do przodu. Wszystko, co żyje, porusza się tyłem. To bardzo interesująca idea, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że wymyśliła ją rasa, która większość czasu spędza na waleniu się nawzajem kamieniami po głowach.

Którakolwiek strona byłaby prawidłowa, Czas jest czymś, co żywe istoty posiadają.

Śmierć galopował w dół przez gęste czarne chmury. Teraz on także miał Czas. Czas swego życia.


Windle Poons wytężył wzrok w ciemności.

— Hej tam! — zawołał. — Halo… Jest tam kto? Ktoś mnie słyszy?

Odpowiedział mu daleki świst, jakby wiatru na końcu tunelu. — Pokaż się, pokaż, gdziekolwiek jesteś! — zawołał Windle z obłędną radością w glosie. — Nie martw się. Szczerze mówiąc, nie mogę się już doczekać.

Klasnął duchowymi dłońmi i zatarł je z wymuszonym entuzjazmem.

— Pora ruszać. Na niektórych z nas czeka nowe życie.

Ciemność pozostała nieruchoma. Nie pojawił się żaden kształt, nie zabrzmiał żaden głos. Była pusta, bez formy. Duch Windle'a Poonsa poruszał się wśród czerni.

Potrząsnął głową.

— Niech to licho porwie — mruknął pod nosem. — Coś tu się nie zgadza.

Pokręcił się jeszcze trochę, a potem, ponieważ nic lepszego nie przyszło mu do głowy, ruszył w stronę jedynego domu, jaki znał.



19 из 242