Franklin przyglądał się przez chwilę dziwnemu zestawieniu pięknej dziewczyny i martwej bestii, po czym powiedział:

— Muszę przyznać, że nie lubię takich widoków przed śniadaniem. Co ty tu robisz?

Brązowa, owalna twarz z bardzo poważnymi oczami zwróciła się w jego stronę. Długi na stopę., ostry jak brzytwa nóż, który był sprawcą tych jatek, nie przestał ani na chwilę działać wśród chrzęści i wnętrzności.

— Piszę pracę — odpowiedział mu głos równie poważny jak spojrzenie — na temat zawartości witamin w wątrobie rekina. Trzeba do tego dużo rekinów; to jest mój trzeci w tym tygodniu. Może chcesz trochę zębów na pamiątkę? Mam ich bardzo dużo.

Podeszła do głowy potwora i wsunęła nóż do paszczy, która była rozwarta dzięki włożonemu klockowi. Szybki ruch dłoni i z paszczy rekina zaczął, się wyłaniać sznur śmiercionośnych trójkątnych zębów, niczym piła łańcuchowa zrobiona z kości.

— Nie, dziękuję — powiedział Franklin pośpiesznie. — Nie przeszkadzaj sobie w pracy.

Wyglądała na jakieś dwadzieścia lat. Franklin nie był zdziwiony tym, że na tak małej wysepce spotkał nieznajomą dziewczynę, gdyż pracownicy naukowi ze Stacji Badawczej nie mieli zbyt wielu kontaktów z administracją i ośrodkiem szkoleniowym.

— Jesteś tutaj nowy, prawda? — spytała unurzana we krwi uczona wrzucając z wyraźną satysfakcją wielki płat wątroby do wiadra. — Nie widziałam cię na ostatnim wieczorku tanecznym w Kwaterze Głównej.

Pytanie sprawiło Franklinowi przyjemność. Dobrze było spotkać kogoś, kto nic o nim nie wiedział i nie starał się dociekać przyczyn jego obecności na wyspie. Czuł, że po raz pierwszy od czasu swego przyjazdu może rozmawiać swobodnie i bez skrępowania.



24 из 205