
– Ona nie żyje, Sabrinko – rzekła Autumn i słysząc własne słowa opadła na podłogę.
Przytuliła mocno bratanicę i obie głośno szlochały. Tak właśnie zastał je Charles Fryderyk Stuart, kiedy godzinę później wrócił do domu.
ROZDZIAŁ 2
Bess! Jego piękna, niebieskooka Bess leżała bezwładnie tuż przy wejściu na ciemnej, drewnianej podłodze. Krew na staniku jej sukni wyschła już i przybrała ciemny kolor. W szeroko otwartych oczach wciąż malował się wyraz zaskoczenia, oburzenia i niedowierzania. Poczuł, jak serce gwałtownie kurczy mu się w piersi, a potem ogarnia go pustka, jakiej nigdy wcześniej nie czuł. Charles Fryderyk Stuart zerknął na ciało starego Smythe'a. Siostra i córka tuliły się do siebie i łkały z żalu. Najstarszy syn stał u jego boku jak zamurowany, ściskając małą dłonią rękę ojca.
– Co się tu stało? – wydusił z trudem, choć miał wrażenie, że język zapłacze mu się podczas wymawiania tych słów. Chciał wrzeszczeć, wyć do nieba, pomstując przeciw tej jawnej niesprawiedliwości. Bess! Bess! Bess! Jej imię wciąż tłukło się w myślach Charlesa.
Autumn spojrzała na niego zaczerwienionymi oczyma.
– Okrągłogłowi – rzekła tylko i zaczęła się trząść, aż w końcu padła zemdlona tuż obok oszołomionej, oniemiałej bratanicy.
Książę Lundy podniósł córkę. Była zimna i na wpół przytomna, dziwnie odrętwiała. Służba zaczęła tłoczyć się w holu. Wiele osób płakało z przerażenia, lecz jednocześnie odczuwali ulgę, że ich pan wrócił z Worcester.
Becket machnięciem ręki wezwał nianię Sabriny, Mavis. Wziął dziecko z ramion ojca i podał je kobiecie.
– Zabierz lady Sabrinę do jej pokoju i zaopiekuj się nią – rzekł stanowczo i spokojnie.
