
Autumn Leslie odzyskała przytomność dzień po pogrzebie szwagierki. Charlie usiadł przy niej i ujął małą dłoń w swoje dłonie.
– Pamiętasz, co się stało? – zapytał. Autumn skinęła głową, a potem opowiedziała.
– Becket powiedział mi, że zastrzelono żołnierza – powiedział łagodnym tonem Charlie. – Czy to ich kapitan go zastrzelił?
– Nie – odparła. – To ja.
– Ty? – Książę nie był pewien, czy jej wierzyć, czy nie. W końcu to wszystko było strasznym doświadczeniem.
– Powiedziałam, że chcę go zabić za śmierć Smythe'a i Bess – wyjaśniła Autumn. – Sir Simon śmiał się ze mnie, ale podał mi pistolet i powiedział, że mogę to zrobić, jeśli chcę. Nie sądził, że się na to zdobędę. Myślał, że jestem histeryczną, niemądrą dziewczyną, ale ja wzięłam broń i wypaliłam z niej do potwora, który zabił Bess i Smythe'a! Sir Simon bardzo się zdziwił. Powiedziałam, że może mnie aresztować, ale on stwierdził, że ten żołdak był tylko mięsem armatnim i wcześniej czy później musiał zginąć. Powiedział, że bierze na siebie odpowiedzialność za jego śmierć, bo to on był na tyle nierozsądny, by dać mi pistolet. Zabrał jego ciało i odszedł. Wtedy przyszła Sabrina i zobaczyła matkę leżącą na podłodze. Och, Charlie! Nienawidzę okrągłogłowych i tego zgrzybiałego Cromwella. Nienawidzę ich!
Westchnął głęboko.
– Wczoraj pochowaliśmy Bess.
– Jak długo byłam nieprzytomna? – westchnęła.
– Trzy dni – odparł brat.
– Mój Boże!
Autumn była zaskoczona tą wiadomością.
– Gdy tylko będziesz w stanie podróżować, zawiozę cię do Cadby. Możliwe, że mama będzie tam przed nami. Potem zabiorę dzieci do Glenkirk, do Patricka, tam będą bezpieczne.
– Charlie, co masz zamiar zrobić?
– Walczyć dla króla – odparł brat. – Mam zamiar w Szkocji dołączyć do armii mego kuzyna, króla Karola II.
