
– Nie poślubisz tego bękarta, Bess! Powiesz królowi, że nie chcesz wyjść za jego człowieka. Rozumiesz?
– Nic podobnego nie powiem – odparła Bess. – Kocham Charliego, a on kocha mnie. Powiem królowi, że z radością wyjdę za mąż za jego bratanka!
– Nie ośmielisz się! – krzyknął hrabia Welk.
– Owszem! – odparła z uporem.
– Stłukę cię na kwaśne jabłko, jeśli będziesz mi się sprzeciwiać, córko – rzucił ze złością.
– Jeśli to uczynisz, panie, pokażę królowi sińce – ostrzegła.
– Och! – Hrabina Welk pobladła i opadła na krzesło. Dłoń przytknęła do bijącego jak oszalałe serca.
– Popatrz, co uczyniłaś matce – odezwał się hrabia.
– Matka zdziwiła się tylko, że ośmieliłam się przemawiać do ciebie w sposób, w jaki ona przez wiele lat małżeństwa się nie odważyła – odparła Bess. – Proszę, ojcze, bądź sprawiedliwy. Charlie nigdy nie starał się o rękę innej kobiety. Pokochał mnie na tyle, by poprosić króla o pomoc w spełnieniu swego marzenia. Oboje bardzo się kochamy.
– Jesteś brzemienna? – zapytał ze złością.
– Och! – Przerażona hrabina Welk zamknęła oczy.
– Słucham? – Bess wyglądała na zaskoczoną słowami ojca.
– Pozwoliłaś na zbyt wiele temu bękartowi Stuartów? – domagał się odpowiedzi. – Byłaś w jego łożu? To proste pytanie.
– Proste i oburzające. Obrażasz mnie, panie – odparła Bess. – Nie pozwoliłam księciu na nic. Nie okryłam siebie ani jego bezwstydnym zachowaniem, nie oddałam mu się. Jak śmiesz sugerować coś podobnego, ojcze!
– Jestem twoim ojcem i moim obowiązkiem jest upewnić się, że jesteś niewinna. Na królewskim dworze taka plotka może zrujnować reputację panny, nawet jeśli nie ma w niej prawdy. Staram się tylko ciebie chronić, Bess. Jesteś moim najmłodszym dzieckiem.
– Dziękuję za troskę, ojcze – odparła oschle. – Za twoim pozwoleniem, muszę wracać do St. James. Królowa pozwoliła mi się oddalić na dwie godziny. Pora wracać.
