– Nie widzę dokładnie – odrzekł Nataniel. – Ale wygląda na to, że Tengel coś za sobą ciągnie. Patrzcie, potknął się i nosem zarył w lód!

– Ahriman zniknął – stwierdził Marco. – To mnie wcale nie dziwi, on i mój ojciec nie znoszą się nawzajem. Ale co też Tengel wlecze za sobą?

– ”Łańcuchy trupów przytrzymają” – powiedział Gabriel. – Mój sen! A co z pozostałą częścią przesłania? „Zajmijcie się najpierw tym drugim”? Ojej, Marco, twój ojciec i Rune idą tutaj!

Lynx minął przełęcz i schodził żlebem w dolinę, ku wyraźnie podnoszącej się teraz mgle.

Wkrótce skryły go mlecznobiałe opary.

– Niedobrze – mruknął Marco. – On nie powinien się tu znaleźć.

– Cieszę się, że przeszedł w takiej odległości od nas – wyznała Tova. – Na jego widok skóra mi cierpnie.

Podnieśli się w oczekiwaniu na Lucyfera i Runego. Z rosnącym zdumieniem patrzyli na zbliżającego się ojca Marca.

Miał teraz normalny wzrost, ubrany był tak jak Marcel, którego kiedyś spotkała Saga, w szeroką opończę i sandały. Tova na moment zaniepokoiła się, że zmarznie od chłodu ciągnącego od lodowca, ale zaraz prychnęła pod nosem, zawstydzona takimi niemądrymi myślami.

Ruszyli nadchodzącym na spotkanie. Marco ukląkł przed ojcem, który wyciągnął doń ręce i podniósł go z ziemi. Czwórka towarzyszy Marca natychmiast poszła w jego ślady.

Czarnoskóry anioł światłości witał się z nimi po kolei, przyglądając im się bacznie i wymieniając imiona. Nikomu nie podał ręki, ale Gabriel twierdził później, że już samo spojrzenie jego oczu napełniło go niezwykłym ciepłem, a towarzysze potwierdzili te słowa.

– Marco, mój synu – rzekł Lucyfer. – Przynoszę ci pozdrowienia od matki. Bardzo się o ciebie niepokoi, ale powiedziałem, że jej obawy są zbędne.

– Mam dobrych, wiernych przyjaciół – powiedział Marco.

– To prawda – uśmiechnął się Marcel i przeniósł spojrzenie na Nataniela. – Ty także jesteś moim potomkiem, młody Natanielu. Wnukiem mego wnuka. Posiadasz wielką moc, czy wiesz o tym? Nie, żadne z was nie zdołało jeszcze tego odkryć, ale ten czas nastąpi.



20 из 179