
— Wkrótce musimy otworzyć sieć.
— Wiem — powiedziała spokojnie. — Tylko pożegnam się z panem Dunworthym i doktor Ahrens.
Gilchrist skinął głową, odwrócił się bez słowa i wkroczył między porozrzucane kufry. Latimer, który zapytał go o coś z drugiego końca pomieszczenia, usłyszał w odpowiedzi jedynie głuche warknięcie.
— Co oznacza „zająć pozycję”? — zapytał Dunworthy. — Czy on zamierza cię znokautować, ponieważ z raportu dostarczonego przez sekcję prawdopodobieństwa wynika, że może trafić się ktoś, kto nie uwierzy, że jesteś nieprzytomna?
— „Zająć pozycję” oznacza tylko tyle, że muszę położyć się na podłodze i zamknąć oczy — odparła z uśmiechem dziewczyna. — Naprawdę niepotrzebnie się pan martwi.
— Powinnaś zaczekać do jutra, żeby Badri miał czas powtórzyć wszystkie obliczenia.
— A ja chciałabym jednak obejrzeć to miejsce po szczepionce — wtrąciła Mary.
— Proszę, nie martwcie się o mnie! Skóra mnie nie swędzi, skaleczenie nie boli, a Badri od rana nie robi nic innego, tylko sprawdza obliczenia. Wiem, że chodzi wam o moje bezpieczeństwo, ale naprawdę nie powinniście się tak niepokoić. Przeskok nastąpi na drodze z Oxfordu do Bath, zaledwie dwie mile od Skendgate. Jeśli nikt się nie zjawi, sama pójdę do wsi i powiem mieszkańcom, że zostałam napadnięta przez rabusiów. Oczywiście najpierw dokładnie oznaczę i zapamiętam miejsce, żebym mogła potem do niego wrócić. — Kivrin dotknęła szyby ręką. — Chcę wam obojgu bardzo podziękować za to, co dla mnie zrobiliście. Zawsze marzyłam o tym, żeby na własne oczy zobaczyć jak ludzie żyli w średniowieczu, i teraz moje marzenia stają się rzeczywistością.
— Przypuszczalnie zaraz po przeskoku będziesz odczuwała znużenie i ból głowy — ostrzegła ją Mary. — Nie przejmuj się, bo to typowe skutki uboczne podróży w czasie.
Gilchrist ponownie stanął blisko przepierzenia.
— Już pora — powiedział krótko.
