„Coś jest nie w porządku…”

Mary wprawnym ruchem wbiła igłę w żyłę. Badri zatrzepotał powiekami i otworzył oczy.

— Słyszy mnie pan? — zapytała głośno, po czym sięgnęła do kieszeni i wyjęła z niej jaskrawoczerwoną kapsułkę. — Proszę to wziąć do ust, ale nie połykać — powiedziała, mężczyzna jednak nie zareagował, więc schowała kapsułkę tam, skąd ją wzięła, a następnie zaczęła grzebać w torebce. — Powiedz mi, kiedy pojawią się wyniki — poprosiła Dunworthy’ego. Wyjęła wszystko z torebki, wrzuciła z powrotem do środka, to samo uczyniła z zawartością torby na zakupy. — Wydawało mi się, że mam gdzieś zwykły stary termometr…

— Są już wyniki — poinformował ją Dunworthy.

Mary zaprzestała poszukiwań i zaczęła odczytywać do sygnalizatora liczby widniejące na ekranie. Badri ponownie otworzył oczy.

— Musicie… — Umilkł, jakby się nad czymś zastanawiał, po czym przymknął powieki. — Zimno — wymamrotał.

Dunworthy natychmiast zdjął płaszcz, ale stwierdził, że gruby wełniany materiał zupełnie przesiąkł wodą, więc rozejrzał się bezradnie w poszukiwaniu czegoś, czym mógłby przykryć Badriego. Gdyby Kivrin nie dokonała przeskoku do średniowiecza, można by wykorzystać jej płaszcz podszyty króliczym futerkiem. Jego wzrok padł na marynarkę Badriego wepchniętą byle jak na półkę pod pulpitem; szybko okrył nią technika.

— Bardzo zimno — szepnął tamten, po czym zaczął trząść się jak w ataku febry.

Mary, która wciąż odczytywała wyniki do sygnalizatora, oderwała wzrok od ekranu.

— Co on mówi?

Badri wybełkotał coś, czego nie sposób było zrozumieć, a potem powiedział głośno i wyraźnie:

— Głowa… Boli.

— Ma pan mdłości? — zapytała.

Ledwo dostrzegalnie pokręcił głową.

— Kiedy…

Znowu nie dokończył.

Jedną ręką poklepała go uspokajająco po ramieniu, drugą dotknęła jego czoła.



62 из 709