
– Wnikają do komórki i replikują swoją informację genetyczną, wykorzystując DNA ofiary – zasugerowała Magda.
– Znakomicie. W efekcie powstaje dużo nowych wirusów… W niektórych przypadkach jednak dochodzi do innego rodzaju ataku. Wirus wnika do komórki i przykleja się do jej DNA, pozostaje jednak nieaktywny. Sam staje się częścią pamięci genetycznej organizmu.
– Czy to znaczy, że… – wykrztusiła Monika.
Alchemik uśmiechnął się. Naprawdę szybko myśli to wampirzątko.
– Tak. Gagarin twierdził, że ewolucja zachodzi skokowo. Że pojawia się wirus, który atakuje sporą populację. I nagle kilka tysięcy okapi rodzi małe żyrafki. W pierwszym przypadku nowy gatunek powstaje, ale stary nadal ma szansę reprodukcyjną… W drugim okapi częściowo wymrą, bo potomstwo będzie już innym gatunkiem.
– Dlaczego nie wszystkie? – padło pytanie.
– Nie do końca. Wirus atakuje tylko jedną z populacji lokalnych, więc przynajmniej przez jakiś czas oba gatunki żyją nadal obok siebie, w wolnej przyrodzie epizootie nie dotykają gatunku na całym jego obszarze rozsiedlenia, a tym bardziej nie prowadzą do jego unicestwienia. Dlatego neandertalczycy i homo sapiens fosilis mogli występować jednocześnie.
Wytrzeszczyły oczy.
– Czy to pewna informacja? – szepnęła Gosia.
– Gagarin usiłował znaleźć dowody, gdy został zamordowany przez KGB. Nie wiemy, na czym oparł swoje przypuszczenia. Nie znamy wirusów przenoszących tyle informacji genetycznej, by powodować tak szokujące zmiany. Ale to najlepsza z obecnie istniejących teorii. A w każdym razie moja ulubiona.
– Ale przecież nowe gatunki pojawiałyby się co i rusz. – Magda przekrzywiła głowę.
– A skąd wiesz, czy się nie pojawiają? Od czasów Linneusza i Darwina poznaliśmy ich tysiące. – Księżniczka zgasiła jej wątpliwości jednym celnym strzałem.
