Na twarzy alchemiczki pojawia się zagadkowy uśmiech. Oczy Moniki rozświetlają figlarne iskierki.

– Przynieś…

Księżniczka dźwiga z balkonu spory gąsior z jakąś breją. Stanisława wyciąga z szafki pudło, a z niego pożyczony od Alchemika alembik. Urządzenie ma swoje lata, ale odpolerowana brązowa blacha lśni jak wczoraj wyklepana. Stanisława wrzuca do zbiornika garściami kostki lodu, przygotowane w zamrażalniku.

– Zamierzasz pędzić bimber? – Kasia mruga zdumionymi oczami.

– Nie żaden bimber tylko najlepszą palonkę z suszonych śliwek – obraża się jej kuzynka.

– To nielegalne – Katarzyna drapie się po nosie.

– Jak to: nielegalne? – wścieka się alchemiczka.

– Prawo propinacji odebrał nam car po powstaniu styczniowym.

– To wolny kraj, a prawo to nadał moim przodkom jeszcze Kazimierz Wielki. Zresztą, carska Rosja nie istnieje i jakieś przeżytki jej ustawodawstwa należy czym prędzej zlikwidować do końca. A co do powstania, to brałam w nim udział… I mam gdzieś pomysły ministrów Aleksandra Drugiego!

Kuzynka uśmiecha się leciutko. Wcale nie miała zamiaru niczego zakazywać…

Godzinę później pięciolitrowy słój pełen jest poszatkowanej pigwy. Sypały na przemian warstwy owoców i warstwy cukru, aż powstał swoisty przekładaniec. Teraz trzeba odstawić go na kilka dni. Z chłodnicy do podstawionej szklanki kapią powolutku oszałamiająco pachnące kropelki aromatycznej gorzałki.

– A więc na tym polega sekret – mruczy Katarzyna.

– Po ściągnięciu soku cukrem zalewasz pigwy śliwowicą?

– Tak. Smak jest nie do podrobienia i bardzo trudno go zidentyfikować.

Robota w kuchni dobiega końca. Teraz wystarczy siedzieć przy bulgoczącej kojąco aparaturze i obserwować, jak szklanka wypełnia się powolutku śliwkowym bimbrem. Można i pogadać.

– Nieznany czynnik wirusowy wywołujący wampiryzm? – zdumiała się Katarzyna. – Ciekawe.

– Chyba niemożliwe. Przecież to by było zaraźliwe – mruknęła księżniczka Monika. – A tymczasem…



42 из 204