Z ogromną wprawą odciął kawałek i wrzucił resztę do słoika. Szkiełko podstawowe, drugie cieńsze do nakrycia… Przez dłuższą chwilę regulował obraz. Jak pokazać wyniki dziewczętom? Zapraszać po kolei, żeby sobie popatrzyły? Będą gadać, przepychając się, narobią chaosu w całej pracowni.

Wyjął z teczki kamerę cyfrową. Pierścień podtrzymujący dorobił już wcześniej. Zainstalował urządzenie przy starym mikroskopie, a potem połączył kablem z telewizorem. Pstryknął pilotem i na ekranie pojawił się obraz.

Dwa urządzenia, jedno z XIX wieku, drugie z XXI, są w stanie działać razem. Tak jak urodzona w IX wieku Monika dogaduje się z koleżankami, które przyszły na świat ponad tysiąc lat później…

– Prątki gruźlicy to te pałeczkowate struktury. – Pokazał wskaźnikiem laserowym. – Co możecie o nich powiedzieć?

– Są bardzo słabo widoczne. – Monika w lot odkryła, dokąd zmierza nauczyciel.

Uśmiechnął się do niej.

– Oczywiście. Czy któraś z was ma pomysł, co zrobić, by to poprawić?

Milczenie i bezmyślne spojrzenie dwudziestu par oczu. Tylko Monika wie, siedzi skromnie, patrząc w blat. Ale nie może jej zapytać. Już i tak uważają ją za kujonicę i lizuskę… Wzdycha w duchu. Jak to się dzieje, że nawet w najlepszej szkole motłoch zawsze stara się sprowadzać elitę do parteru?

– Armauer Hansen, lekarz z norweskiego miasta Bergen, rozwiązał ten problem w 1869 roku… – Obraz zniknął z ekranu, Alchemik po prostu usunął preparat. – Czy któraś z was wie, kim był doktor Hansen?

Monika uśmiechnęła się leciutko.

– Księżniczko…

Omal nie palnął się w głowę. A to się wygadał.

– Doktor Hansen był dyrektorem bergeńskiego leprozorium. – Monika przeszła do odpowiedzi błyskawicznie. Miała nadzieję, że nikt nie zwróci uwagi na nieopatrzne słowa Mistrza Michała. – Prowadził badania nad trądem. Zawdzięczamy mu najlepsze opisy kliniczne tej choroby.



51 из 204