Powędrował na dworzec kolejowy, a ściślej rzecz biorąc, nie dochodząc do dworca, dał nura przez dziurę w płocie. Na powierzchni kilku hektarów ciągną się wertepy, rowy, wądoły. Od szeregu lat trwa tu budowa Nowego Miasta – kompleksu usługowo-rozrywkowego, który ma otoczyć stację. Po prawdzie, od bardzo dawna nic się tu nie zmieniło, ale plany nakreślono z ogromnym rozmachem…

Węgier minął obojętnie stosy wszelakiego szmelcu i dotarł do torów kolejowych. Niebawem znalazł lekki łuk. W tym miejscu codziennie od wielu lat pociągi hamują, wchodząc w zakręt. Szyny są wyślizgane i lśnią jak srebro, ale w rowkach i naokoło zalega gruba warstwa rdzawego pyłu – niemal czysty tlenek żelaza, w dodatku w postaci gotowej do natychmiastowego użycia. Pół kilograma wystarczy aż nadto.

Fajerki walały się po pomieszczeniu, ale gdy je pozbierał, okazało się, że żadnej nie brakuje. Kafle, białe, gliniane, z lat międzywojennych, nie zainteresowały szabrowników…

W palenisku umieścił cztery kawałki cegły. Pomiędzy nie nasypał garść termitu. Oczywiście podpalenie go zapałką nie wchodziło w grę. Temperatura zapłonu tego środka wynosi około tysiąca stopni. A zatem… Obsypał termit warstwą wiórów magnezu, a na wierzchu umieścił kilkanaście polan. I podłożył ogień. Po kilku minutach przez drzwiczki błysnęło jaskrawym blaskiem jak od spawarki, a przez szpary buchnął biały dym, wypełniając całe pomieszczenie. A zatem magnez się zapalił…

Laszlo uśmiechnął się od nosem. Jak do tej pory, wszystko szło idealnie zgodnie z planem. Podniósł fajerkę pogrzebaczem. Powietrze nad płytą zadrgało. Posługując się długimi szczypcami, opuścił do środka puszkę po kleju z monetą w środku. A potem zadowolony usiadł na zydelku. Nie wiedział, ile czasu potrwa, zanim srebro przybierze postać płynną, ale przypuszczał, że ma przed sobą jakieś pół godziny. Okazało się jednak, że już po pięciu minutach żeliwna płyta pieca przybrała barwę najpierw brązową, potem ciemnowiśniową…



61 из 204