Jego obcy akcent wynikał z życiorysu. Język ojczysty — angielski; Hugh jednak był Medeańczykiem w trzecim pokoleniu, co oznaczało, że jego dziadkowie opuścili Amerykę Północną tak dawno temu, iż język zmienił się podobnie jak wszystko inne. Chrisoula zresztą nie była w tym wszystkim zorientowana, skoro laserowa wiązka biegła z Ziemi na Kolchidę prawie pięćdziesiąt lat, a statek, którym tu przyleciała, uśpiona i nie starzejąca się, był o wiele wolniejszy…

— Tak, z Ziemi! — W głosie Janniki słychać było radość. Chrisoula drgnęła.

— Gdy odlatywałam, na Ziemi było nieciekawie. Może później sytuacja się polepszyła. Proszę was, chętnie porozmawiam o tym później, ale teraz chciałabym się zająć przyszłością.

Hugh poklepał ją po ramieniu. Pomyślał, że Chrisoula jest dość ładna; z pewnością nie dorównywała Jan (niewiele zresztą kobiet mogło się z nią równać), ale gdyby ich znajomość miała rozwinąć się w kierunku łóżka, nie miałby nic przeciwko temu. Zawsze jakaś odmiana.

— Dziś jakoś szczególnie ci się nie wiodło, co? — mruknął. — Najpierw to opóźnienie, póki Roberto… to znaczy dr Venosta nie wróci z obserwacji w terenie, a dr Feng z Ośrodka, dokąd pojechał z próbkami…

Miał na myśli głównego biologa i głównego chemika. Specjalnością Chrisouli była biochemia; wszyscy mieli nadzieję, że skoro dopiero co przybyła, i to ostatnim z nieczęsto przylatujących statków międzygwiezdnych, przyczyni się istotnie do wyjaśnienia życia na Medei.

Uśmiechnęła się.

— No, to zacznę od zapoznawania się z innymi, poczynając od was — dwojga miłych osób.

Jannika potrząsnęła głową.

— Przykro mi — rzekła — ale sami jesteśmy załatani; wkrótce wychodzimy i możemy nie wrócić przed świtem.

— To znaczy… kiedy? Za około trzydzieści sześć godzin? Tak. Czy to nie za długo jak na wyprawy w… jak to powiedzieć? W tak niesamowitym otoczeniu?

Hugh zaśmiał się.

— Taki jest los ksenologa, a oboje mamy tę specjalność — odparł. — Mmm… myślę, że przynajmniej ja znajdę trochę czasu, by pokazać ci to i owo, wprowadzić cię we wszystko i w ogóle sprawić, byś czuła się jak u siebie w domu.



4 из 51