
Zdążamy w stronę Alfy Centauri i powinniśmy tam dotrzeć za pięć miesięcy. Jak przyjmą nas i nasze skarby? Ciekawe. Nagle uczułem szaloną radość. Chyba nie ma to nic wspólnego z dość spóźnioną myślą, że ja, który nie miałem żadnych zdolności i tak marnie sobie radziłem ze sztuką, zajmę w historii sztuki miejsce niepodobne do żadnego innego — kogoś w rodzaju Noego estetyki.
Ale faktem jest, że wiozę zarówno przyszłość, jak i przeszłość w miejsce, gdzie jeszcze będzie można je pogodzić. Przed chwilą Leonardo rzucił piłką w ekran i patrząc na niego zauważyłem, że stare, dobre Słońce gwałtownie się rozszerza. Powiedziałem mu wtedy: „Ku memu zdziwieniu okazuje się, że w środku śmierci w końcu — w końcu — naprawdę spotykam życie”.
