A narzędzia! Mała siekierka kamienna, pierwszy przedmiot wykonany przez istotę ludzką.

Wszystko zgromadziłem w pobliżu statku. Ale jeszcze tego nie uporządkowałem. I nagle sobie przypomniałem, że nie zebrałem do tej pory żadnych mebli ani inkrustowanej broni, ani malowideł na szkle…

Muszę się spieszyć, spieszyć!


Listopad 2190 roku.

Wkrótce potem, jak załadowałem ostatnią! rzecz, spojrzałem do góry. Na Słońcu widać było zielone plamy i zdawało się, że pomarańczowe wstęgi unoszą się z powierzchni we wszystkie strony. Najwidoczniej miało to trwać mniej niż rok. To były oznaki śmierci, którą zapowiadali astronomowie.

Trzeba było kończyć kolekcjonowanie, a wyboru musiałem dokonać w niecały dzień. Nagle, gdy stało się jasne, że fragmenty fresków Michała Anioła, które wziąłem będą za ciężkie, musiałem jeszcze raz lecieć do Kaplicy Sykstyńskiej. Tym razem wyciąłem stosunkowo małą rzecz — palec Stwórcy, gdy usiłuje tchnąć życie w Adama. I postanowiłem wziąć „Giocondę” Da Vinci, chociaż moim zdaniem „Beatrice d’Este” jest lepsza; uśmiech Mony Lisy należy do ludzkości.

Wszystkie plakaty są reprezentowane przez jednego Toulouse-Lautreca. Zostawiłem „Guernikę”. Z obrazów Picassa zabrałem jeden olej z okresu niebieskiego i jedną uderzającej piękności ceramikę. Zostawiłem „Wieczny sąd” Harolda Parisa, bo za duży; mam tylko odbitkę jego „Buchenwald 2, Dokąd zmierzamy?” I w jakiś dziwny sposób, w gorączkowym pośpiechu, przeniosłem na statek sporą ilość safawidzkich naczyń z Iranu z szesnastego i siedemnastego wieku. Niech przyszli historycy i psychologowie głowią się nad moim wyborem, to już nieodwołalne.



22 из 23