Popełniła błąd. Zapomniała jak należy się targować.

– Dwa żeberka są klejone – mówi spokojnie. – Materiał sprawia wrażenie zetlałego. Cztery tysiące – rzuca niespodziewanie.

Dziadek mruży oczy i zapada milczenie. Za chwilę poda nową cenę. Jeszcze nie ostateczną, ale powoli zbliżającą się do rzeczywistej wartości tego drobiazgu…

W czasie gdy antykwariusz się zastanawia, dziewczyna przegląda zawartość gabloty. Przepiękne chińskie szpilki do włosów, zakończone kuleczkami z kości słoniowej i szylkretowy grzebień. Stanisława lubi takie drobiazgi. Ceny nieco mrożą krew w żyłach. Ale może gdyby zaakceptowała kwotę, którą za chwilę usłyszy, dałoby się wytargować jakąś zniżkę?


* * *

Dziewczęta wychodząc za mąż niestety zmieniają nazwiska… Większość uczennic zrobiła to jeszcze przed wojną. Dane z tego okresu są bardzo niekompletne. Na szczęście niektóre kobiety po śmierci męża wracają do nazwisk panieńskich…

Staruszka miała nieco ponad dziewięćdziesiąt lat, ale jak na swój wiek trzymała się zaskakująco dobrze. Umówiły się kawiarni w Łazienkach.

– Stanisława Kruszewska? – przypomniała sobie babcia. – O, to była kobietka – uśmiechnęła się do swoich wspomnień. – Uczyła nas historii.

– I wychowania fizycznego – uzupełniła Katarzyna kładąc na ławce wydruk ze zdjęcia odnalezionego w zasobach bazy.

– Oj, tak – westchnęła staruszka. – Wysportowana była jak cyrkówka. Uczyła nas też muzyki. Nigdy o tym nie mówiła, ale sądzę, że przeszła przez szkołę baletową. Trochę utykała na jedną nogę. Nie pytałyśmy o to, ale może musiała zrezygnować z kariery w teatrze z racji jakiejś kontuzji? Choć, z drugiej strony, niezbyt ją sobie wyobrażam w balecie… – zmarszczyła siwe brwi. – Ona była inna…

Popatrzyła w zadumie na kaczki płynące po stawie i łyknęła kawy z filiżanki.

– To były czasy takie, że nauczycielki były poważne, a ona sprawiała wrażenie nieco roztrzepanej… no i była młoda.



31 из 223