— Tak, sir — przyznała spokojnie Harrington, jakby nie zdawała sobie sprawy, że przyznaje się do złamania co najmniej pięciu artykułów kodeksu wojskowego.

— Dlaczego pani uznała, że sytuacja jest aż tak poważna, by usprawiedliwić takie postępowanie?

— Zbliżaliśmy się do planowanego punktu rozproszenia, sir. Jednak przybycie admirała Danislava stwarzało możliwość wciągnięcia sił przeciwnika w zasadzkę, z której nie mógł uciec, czego nie brano pod uwagę, planując działania. Aby stało się to możliwe, Grupa Wydzielona musiała pozostać skoncentrowana i stanowić cel warty pościgu. Biorąc pod uwagę zniszczenia w systemie łączności okrętu kapitana Rubensteina, o których wiedziałam, uznałam, iż istnieje zbyt duże ryzyko, że nie wie on o przybyciu eskadry admirała Danislava i nie zapobiegnie rozproszeniu się Grupy, bowiem nie zdąży zapoznać się w pełni z sytuacją taktyczną.

— Rozumiem.

Nastąpiła kolejna, tym razem dłuższa chwila ciszy przerwana jedynie szelestem papieru. Wreszcie Capra ponownie zabrał głos.

— Dobrze, kapitan Harrington. Proszę opowiedzieć sądowi, co nastąpiło po około czternastu minutach od zranienia admirała Sarnowa.

Na twarzy Honor pojawił się przelotnie ślad emocji, pierwszy od chwili rozpoczęcia przesłuchania, migdałowe oczy błysnęły niebezpiecznie, a usta zacisnęły się w wąską linię. Po sekundzie jej twarz ponownie przypominała maskę, a głos, gdy odpowiedziała pytaniem na pytanie, był całkowicie neutralny:

— Zakładam, sir, że chodzi panu o zachowanie Siedemnastej eskadry ciężkich krążowników?

— Słusznie pani zakłada, kapitan Harrington.

— W tym mniej więcej czasie Siedemnasta Eskadra rozproszyła się i odłączyła od reszty Grupy Wydzielonej Hancock 001, sir — powiedziała kapitan Harrington chłodno i rzeczowo.

— Na czyj rozkaz?

— Kapitana lorda Younga, sir. Przejął on dowództwo eskadry po śmierci komodora Van Slyke’a, jeszcze przed dokonaniem ostatecznego zwrotu.



3 из 359