Właściwie wyglądam nieźle, stwierdził uśmiechając się do siebie w bladym świetle brzasku, które wygładzało wszelkie kanty. Jestem też miły i łagodny, no, może nie zawsze – to musiał przyznać. Ingrid na przykład była w stanie wprawić go w okropną irytację swoimi irracjonalnymi pomysłami. Zdumiewające, że mając tyle rozumu, można się tak wygłupiać, jak ona to często robi, drażnić go a to jakimś przesyłanym w powietrzu pocałunkiem, a to uwodzicielskim spojrzeniem. Co to za zachowanie? Jeśli się rozmawia o sprawach naukowych, to się rozmawia, a nie zajmuje głupstwami. Nie chciał nawet słyszeć o żadnych afektach!

O Boże, chyba nie zaczyna być marudny? Nie, tylko po prostu nie chce się zbytnio spoufalać z Ingrid. Nie z nią! Słabe poczucie winy wobec narzeczonej w Szwecji skłaniało go do niereagawania na kokieterię Ingrid.

Ta blizna, tak… Skaleczył się właściwie w sytuacji wstydliwej, ale i tak wszystkiemu była winna babcia Villemo. Chwaliła się ona kiedyś swoimi wyczynami jako jedna z wybranych wśród Ludzi Lodu. Powiedziała przy tym, że wszyscy w tym rodzie mają jakieś ponadnaturalne talenty.

Dan także?

Dan także, to oczywiste! Trzeba tytko dowiedzieć się, jaki.

Chłopiec dał się na to nabrać. Dopiero znacznie później usłyszał od dziadka Dominika, że to nieprawda, czego najlepszym przykładem jest Tengel, ojciec Dana, żeby nie szukać daleko. Czy jest ktoś równie pospolity i stąpający po ziemi jak on?

Wtedy jednak było już za późno. Wcześniej bowiem Dan wbił sobie do głowy, że potrafi stawać się niewidocznym. Postanowił nieoczekiwanie zniknąć z oczu jednej z dziewcząt służących. Kiedy prosiła, żeby młody panicz nie plątał się pod nogami, oświadczył, że potrafi przejść przez zamknięte drzwi.

Zrobić tego, oczywiście, nie mógł; w dodatku zaczepił o żelazną klamkę i rozerwał sobie kącik ust, po czym została mu blizna na całe życie.



20 из 181