
– To nie twój interes.
Nie do wiary, ile można się nauczyć z książek. Ale nie zamierzała mu tego wyjaśniać. Wspaniale było patrzeć w dół na jego twarz i widzieć w jego oczach zdumienie.
Nurtowało ją jedno. Jake mógł pomyśleć, że ją odzyskał, ale w rzeczywistości to ona jego odzyskała, a wraz z nim – swoją wolność.
Gdy usiadła gwałtownie na łóżku, do pokoju zaglądało już słońce. Była całkiem rozbudzona, myślała jasno i chłodno. Na widok Jake'a śpiącego obok niej jęknęła z niezadowolenia i zmarszczyła brwi.
Co najlepszego zrobiła? Powinna przewidzieć, jak skończy się ta przygoda. Gdy wystąpiła o rozwód, poczuł się dotknięty, postanowił zatem udowodnić, że nadal może ją zaciągnąć do łóżka, kiedy tylko przyjdzie mu ochota.
Wyślizgnęła się z łóżka, włożyła szlafrok i weszła do kuchni. Pozornie zajęta przygotowywaniem śniadania, nasłuchiwała odgłosów z sypialni. Wreszcie usłyszała kroki w salonie. Odwróciła się z uśmiechem.
– Śniadanie gotowe – powiedziała. Podała Jake'owi dzbanek z kawą. – Napij się, to cię rozbudzi.
– Jak się czujesz? – spytał z troską.
– Wspaniale, zważywszy wczorajsze przyjęcie. A myślałam, że będę mieć kaca.
– Nie wypiłaś dużo.
– Trochę się wstawiłam – skłamała.
– Kiedyś nie piłaś na przyjęciach.
– Nigdy też nie brałam faceta na jedną noc. Dla ciebie zrobiłam wyjątek, ze względu na stare czasy.
– To miło z twojej strony – rzekł spokojnie.
– Ostatecznie byłeś mi winien trochę zabawy, skoro wyrzuciłeś Carla i Franka…
Jake wziął głęboki oddech.
– Nie mów w ten sposób!
– Hej, rozchmurz się – napomniała go. – To był wspaniały akcent na zakończenie naszego małżeństwa. – Ty też się dobrze bawiłeś, prawda?
– Nadzwyczajnie – odparł spokojnie. – Nie przypuszczałem, że nabrałaś takiej wprawy. – Próbował wyczytać coś z jej twarzy, ale Kelly udało się przybrać obojętną minę. – Masz rację, Kelly – powiedział. – Jesteś teraz inną kobietą. Teraz twoje życie należy do ciebie. Odzyskałeś je i zrobisz z nim, co tylko zechcesz.
