
– Jesteś niemożliwy – westchnęła zrozpaczona.
– Oczywiście. Dlatego się ze mną rozwiodłaś.
– I jeszcze z kilku innych powodów, ale nie wracajmy już do tego, proszę.
– Niektórych spraw nie można tak po prostu wyrzucić z pamięci. – To dziwne, ale w jego głosie pobrzmiewała złość.
– Daj spokój – ucięła. – Już raz zamieszałeś w moim życiu, na szczęście udało mi się uciec.
– Nasze małżeństwo było więc dla ciebie… zamętem? A rozwód – ucieczką?
– Tak samo jak dla ciebie – odparła z nagłym ożywieniem.
– Pomyśl tylko, jaki użytek możesz zrobić ze swojej wolności. Świat pełen jest pięknych kobiet.
– Ale ja wróciłem do domu, do ciebie – powiedział spokojnie, jakby z namaszczeniem.
– I powinnam być ci wdzięczna?
Nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ pojawiło się kilkoro nowych gości. Jakaś młoda kobieta objęła Kelly ramieniem i wcisnęła jej w dłonie prezent.
– To od Harry'ego. Bardzo mu przykro, że nie mógł wrócić na czas, ale przesyła ci ten upominek i obiecuje, że zadzwoni za kilka dni. Bardzo za tobą tęskni.
– Ja za nim też. – Kelly wyjęła z papieru małą alabastrową figurkę. – Och, jaka piękna…
Pojawili się następni goście. Jake z rezygnacją wziął kieliszek i zniknął w tłumie.
Nad ranem przyjęcie dobiegło końca. Carl zebrał naczynia i zaniósł do kuchni. Frank zwijał się przy zlewie.
– To ja zgłosiłem się do zmywania – powiedział Carl.
– Idź do domu i zostaw wszystko mnie – zaoponował Frank.
– Zostawić Kelly z takim drapieżnikiem jak ty?
– Kto tu jest drapieżnikiem? – wtrąciła Kelly zalotnie. – Ty? Objął ją ramieniem.
– Mogę być wszystkim, czym tylko zechcesz – powiedział głębokim głosem.
– Teraz potrzebuję sprzątaczki.
– Każ mu więc odejść. Obiecuję ci najbardziej ekscytujące zmywanie na świecie, a potem…
Przegiął ją w tył teatralnym gestem znamionującym namiętność. Mało brakowało, a pocałowałby ją w szyję, ale Frank chwycił go znienacka za kark i odsunął.
