– Chwała im za to.

– Nie spałem z Olimpią, ale ty uwierzyłaś im, a nie mnie. Do licha, również Olimpii zarzuciłaś kłamstwo!

Och, Olimpia zaprzeczyła, ale w taki sposób, że jej słowa zabrzmiały jak przyznanie się do winy. Potrząsała tymi swoimi blond włosami i kusząco wyginała zgrabne ciało, jakby chciała powiedzieć: „Naprawdę uważasz, że facet mógł mi się oprzeć?".

– Olimpia powiedziała tylko to, czego od niej oczekiwałeś. Później sam to przyznałeś, nie pamiętasz?

– Nigdy nie przyznałem, że spałem z Olimpią – powiedział szybko. – W odpowiedzi na twój pozew przyznałem się ogólnie do cudzołóstwa.

– Żeby nazwisko Olimpii nie zostało wymienione. Doprawdy, to bardzo rycerskie z twojej strony.

– Nie zrobiłem tego dla niej, tylko dla ciebie! – wybuchnął.

– Byłaś zdecydowana na rozwód, tak czy inaczej. Nie chodziło o Olimpię. To był pretekst, by się mnie pozbyć. Chciałem ułatwić ci sprawę. Jeśli nie ona, byłoby coś innego…

– Coś czy raczej ktoś?

– Cokolwiek by ci się wyroiło w twojej upartej głowie.

– Nieważne, to już przeszłość.

– Uwierzyłaś, w co chciałaś, żeby zrobić swoje.

– Jeśli myślisz, że chciałam uwierzyć w twoje zdrady, to masz źle w głowie! Zaakceptowałam fakty, których nie sposób było dłużej odrzucać.

– O co ci znowu chodzi? – warknął.

– Zrozumiałam wreszcie, że marnowałam czas, czekając na ciebie, podczas gdy ty krążyłeś po świecie na każde skinienie Olimpii.

– Olimpia jest moim producentem, dzięki niej stałem się sławny. Do Ucha! – Sapnął i trochę się uspokoił. – Nie! Co ja gadam? To tobie wszystko zawdzięczam. Nigdy mnie nie ograniczałaś. Nie zapomniałem o tym.

– To było dawno temu – powiedziała już bez złości. – Nie ma sensu żyć przeszłością.

– Kelly…

– Należę do przeszłości. Ona jest teraźniejszością.

– Kelly, proszę…

– A teraz muszę pozmywać.



8 из 107