
— To zaiste byłaby zbrodnia — powiedział O’Mara podniesionym tonem, jednak nie tak głośno jak oskarżony. — Byłaby to niepowetowana strata. Wtedy naprawdę można by mówić o winie.
— Gdybym nawet mógł żyć sto razy, nigdy nie zdołam uratować nawet w drobnej części tylu istot, ile zgładziłem — stwierdził Lioren.
— Co nie znaczy, że nie można próbować… — zaczął O’Mara, ale Dermod przerwał mu uniesieniem ręki.
— Proszę zwracać się zawsze do sądu — upomniał Dermod obie strony. — Nie chciałbym więcej o tym przypominać. Majorze O’Mara, już dawno deklarował pan, że nie ma wiele do powiedzenia. Czy sąd może uznać, że właśnie pan skończył?
Psycholog stał przez chwilę nieruchomo.
— Tak, wysoki sądzie — odparł i usiadł.
— Dobrze. Teraz sąd wysłucha mowy strony oskarżającej. Kapitanie Lioren, czy jest pan gotów zabrać głos?
Zielono-żółty pancerz Liorena ponownie okrył się ciemnymi barwami, jednak miechy powietrzne zwiotczały, dzięki czemu mówił o wiele ciszej.
— Jestem gotów.
ROZDZIAŁ DRUGI
Układ Cromsag został po raz pierwszy zbadany przez statek zwiadowczy Korpusu Tenelphi podczas misji uzupełniania map gwiezdnych sektora dziewiątego, jednego z najmniej dotąd spenetrowanych przez Federację. Odkrycie układu z zamieszkanymi planetami było miłym urozmaiceniem podczas nudnej, rutynowej wyprawy.
Radość nie trwała jednak długo.
Niewielka jednostka zwiadowcza z zaledwie czteroosobową załogą nie była przygotowana do pierwszego kontaktu, musiała więc ograniczyć się do obserwacji tubylców z niskiej orbity. Z początku starano się jedynie ocenić poziom ich rozwoju technologicznego i odczytać przechwycone sygnały radiowe, ostatecznie jednak Tenelphi niemal wyczerpał swoje zasoby energii, przekazując wiadomości do bazy kosztownym w eksploatacji kanałem nadprzestrzennym. Były to coraz pilniejsze wołania o pomoc.
