
Podczas przemowy O’Mary skóra Liorena przybierała coraz bardziej intensywny brunatny kolor, co wskazywało na narastającą złość. Obie pary zewnętrznych płuc maksymalnie rozdął, jakby zamierzał wykrzyczeć swój protest głosem tak potężnym, że większość obecnych zapewne by ogłuchła.
— Widzę, że oskarżony jest coraz bardziej wzburzony — powiedział O’Mara. — Zakończę więc krótko. Nalegam, aby sprawa przeciwko kapitanowi chirurgowi Liorenowi została oddalona albo rozstrzygnięta wyrokiem, który nie zakończy jego kariery. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłby powrót kapitana do Szpitala, gdzie mógłby uzyskać stosowną pomoc psychiatryczną, jego talenty zaś rozwinęłyby się z pożytkiem dla naszych pacjentów, on z kolei…
— Nie! — zaprzeczył Lioren tak gwałtownie, że bliżej siedzący skrzywili się boleśnie, autotranslatory zaś zajęczały przeciążone. — Przysięgałem uroczyście, na Sedith i Wrethrin Uzdrowicieli, porzucić praktykę i nie podejmować jej do końca mego nędznego żywota.
