Budowniczowie puścili w ruch elektryczną windę i podczas gdy król wchodzi coraz wyżej, ostatni, zwornikowy blok łuku wjeżdża na górę i zostaje ułożony na swoim miejscu prawie bezgłośnie, choć waży koło tony, i zapełnia lukę między dwiema kolumnami tworząc z nich jeden łuk. Murarz z kielnią i cebrzykiem czeka na rusztowaniu, wszyscy pozostali robotnicy schodzą po drabinach sznurowych jak chmara pcheł. Król i murarz klękają wysoko na rusztowaniu między rzeką a słońcem. Król bierze kielnię i zaczyna murować końce zwornika. Nie chlapie zaprawą byle jak i nie oddaje kielni murarzowi, ale na serio bierze się do roboty. Zaprawa, której używa, ma kolor różowawy, inny niż w całej budowli, więc po pięciu czy dziesięciu minutach obserwacji króla pszczół przy pracy pytam sąsiada z lewej, czy zworniki budowli zawsze osadza się w czerwonej zaprawie, bo ten sam kolor widzę wokół zworników każdego łuku Starego Mostu, który tak pięknie spina brzegi rzeki nie opodal.

Ocierając pot z ciemnego czoła mężczyzna — muszę go nazwać mężczyzną, skoro już go nazwałem sąsiadem — odpowiada:

— Bardzo dawno temu zworniki zawsze osadzano w zaprawie z tłuczonych kości i krwi. Ludzkich kości i ludzkiej krwi. Bez spoiwa krwi łuk mógłby się rozpaść. Teraz używamy krwi bydlęcej.

Często tak mówi, szczerze ale ostrożnie, ironicznie, jakby zawsze pamiętał, że patrzę i oceniam wszystko jako obcy: rzecz wyjątkowa jak na przedstawiciela tak izolowanej cywilizacji i tak wysokiej rangi. To jeden z najpotężniejszych ludzi w tym kraju. Nie jestem pewien dokładnie historycznego odpowiednika jego urzędu — wielki wezyr, premier czy kanclerz. Karhidyjski termin oznacza "ucho króla". Jest panem domeny i księciem dworu, sprawcą wielkich dzieł. Nazywa się Therem Harth rem ir Estraven.

Już się ucieszyłem, że król skończył swoją murarską robotę, ale on po pajęczynie rusztowań przechodzi pod łukiem i bierze się do roboty po drugiej stronie zwornika, który przecież ma dwa końce.



4 из 249