Wstępne badania miały trwać co najmniej rok; w którym to czasie członkowie grup byliby zarówno badaczami, jak i królikami doświadczalnymi, obstukującymi i sondującymi się wzajemnie, tak jak obstukiwali i sondowali każdą z planet. Dysponowali promem, zdalnym do podróży pomiędzy planetami, a także pojazdami do poruszania się w atmosferze i na powierzchni planet, ale nie udostępniono im statków kosmicznych do podróży międzygwiezdnej. Byłoby to zbyt ryzykowne. Człowiek sparzył się już zbyt wiele razy, by takie ryzyko podjąć.

Dokonanie oceny możliwości przybyszów zajęło wężowi Lilith jedynie sześć miesięcy.


W momencie, w którym wszystkie maszyny przestały funkcjonować, było już za późno. Najpierw obserwowali wypływ mocy z maszyn i urządzeń, jak gdyby wypijało ją jakieś spragnione i zachłanne dziecko. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin cała ich maszyneria, wszystkie urządzenia — prawdę mówiąc wszystkie artefakty — zamieniły się w kupę złomu. W rezultacie tego zginęły cztery osoby, a pozostałe patrzyły z bezsilnym przerażeniem, jak ich ciała ulegają gwałtownemu rozkładowi.

Po tygodniu nie było najmniejszego śladu po tym, iż na tej planecie wylądował ktoś obcy. Miejsca oczyszczone z roślinności zarastały w ciągu jednej nocy; metal, plastik, związki organiczne i nieorganiczne — wszystko to gniło, rozkładało się i zamieniało w drobny proszek, wchłaniany na koniec przez żyzną glebę. Nie zostało nic — nic poza sześćdziesięcioma dwoma wstrząśniętymi, zaskoczonymi, nagimi badaczami, którzy byli zbyt ogłupiali i przerażeni, by bez pomocy jakichkolwiek instrumentów naukowych próbować wyjaśnić co takiego, u diabła, im się przydarzyło.

Tydzień wcześniej przywrócono ponownie bezpośredni kontakt pomiędzy grupami z tych czterech planet. Przedstawiciele zespołów badawczych z trzech pozostałych planet przybyli na Lilith, by podzielić się odkryciami i ustalić program dalszych badań. Przylecieli, porozmawiali, podyskutowali, przeprowadzili wstępne analizy, wysłali raporty na znajdujący się w pobliżu krążownik wartowniczy i wrócili na swoje planety, nieświadomie zabierając ze sobą węża.



19 из 281