Był na tyle blisko tego miejsca, by zyskać aktualne dane. Nie było to zbyt trudne. Wykonał, co prawda, kilka uników, usiłując nas zgubić, ale bez rezultatu. Dotarliśmy do niego dosłownie kilka chwil po tym, jak rozpoczął przesyłanie informacji, i rozłożyliśmy go na atomy razem ze statkiem, na którym się znajdował. Nie było innego sposobu. Widzieliśmy przecież osobiście, co ten przyjemniaczek był w stanie zrobić.

Młody mężczyzna pokręcił głową.

— A jednak szkoda. Byłoby rzeczą wielce interesującą rozebrać go na czynniki pierwsze. Na pewno była to konstrukcja, o której nic nie wiem.

Komandor przytaknął.

— Nikt z nas jej nie zna. Trzeba przyznać, że to urządzenie byłoby szczytowym osiągnięciem naszej własnej technologii, jeśli nie czymś znacznie więcej. Zmyliło skanery rentgenowskie, skanery siatkówki, czujniki reagujące na ciepło i ruch, i parę innych. Oszukało nawet najbliższych znajomych urzędnika, którego udawało, co już sugerowałoby transfer pamięci i osobowości. Chociaż jego mała baza orbitalna rozleciała się na kawałki po jego odlocie, zostało dość odłamków, by dało się co nieco z tego złożyć. I powiadam ci, to nie jest nasz produkt. Nawet w przybliżeniu. Naturalnie, można wydedukować niektóre funkcje i tym podobne sprawy, ale nawet tam, gdzie sama funkcja jest oczywista, zasada działania jest zupełnie różna od tych, które my stosujemy, jak i różne są użyte materiały. Musimy się pogodzić z nieprzyjemnym niewątpliwie faktem, iż sam robot, a także jego baza, zostały zbudowane, zaprojektowane i kierowane przez jakieś obce mocarstwo kosmiczne, o którym nie mamy najmniejszego pojęcia.

Młody człowiek wyraził nieznaczne zainteresowanie.

— Jednak teraz już pewnie coś wiecie?

Komandor pokręcił ze smutkiem głową.

— Niestety, nie.



9 из 281